29 marca 2010

ikea



Nie potrafię robić ładnych zdjęć brzydkim rzeczom. Nie potrafię robić ładnych zdjęć ładnym rzeczom. Nie potrafię tak jak niejaka bzu sfotografować kłębka kurzu w taki sposób, żeby pokazać, że to nie taki zwykły kłębek kurzu. To kłębek kurzu, który ma twarz, mówi i nie wygląda jak kłębek kurzu. To kłębek kurzu, który chcemy mieć.
Wczoraj byłam w IKEI i kupiłam absolutnie fantastyczną, do bólu pospolitą szklankę, a także równie pospolity kubek o pojemności małego wiadra, z którego kawa smakuje wyjątkowo dobrze, szczególnie wtedy, gdy pijemy ją przez fioletową słomkę z tego samego sklepu. Kilkanaście lat temu dzieci piły z takich kubków mleko z kożuchami podczas dwutygodniowych kolonii w Kołobrzegu i wiele traciły niedoceniając piękna tegoż naczynia. Teraz mój nowiusieńki wazon (tak, myślę, że ostatecznie sprawdziłby się jako wazon) w kolorze pudrowego różu jest absolutnie designerskim gadżetem, z którego mam zamiar codziennie pić poranną kawę. Gdybym tylko umiała, robiłabym mu codziennie zdjęcia, aby dowieść, iż należę do tego elitarnego grona, które bez śniadania i choćby łyka kofeinowego napoju nie rusza się z domu. Jednak jak już napisałam tego typu zdjęć robić nie potrafię, więc nawet nie zamierzam próbować.
Po raz pierwszy w życiu kupiłam dla siebie świeczkę. Zwykle je dostaję i najczęściej mi się nie podobają, więc ich nie eksponuję, ale ta jest wyjątkowa. Pachnie jak sernik, lody waniliowe, budyń, sama nie wiek jak co, ale pięknie! Moja siostra natychmiast zażyczyła sobie taką samą i uznała, że jest tak słodka, że jak wróci do domu to ją zje. Czekam na to z niecierpliwością :P Nie odpuszczę :))
Zainwestowałam niecałe 10zł w pościel, jednak ten zakup nie jest az tak atrakcyjny jak pozostałe trzy.

Wizytę w IKEI zakończyłam przepyszną kawa i szarlotką. Choć nie byłam głodna, chętnie zjadłabym jeszcze hot doga i loda, gdyż cena była bardzo kusząca, jednak sumienie mi na to nie pozwoliło :P


Czytam książkę, którą mogłabym nazwać papierową wersja serialu „Californication”, z tą różnicą, że główną bohaterką jest kobieta. Na blogu poruszałam temat intymnych fryzur, który oczywiście nie został pominięty w „My horizontal life” (Chelsea Handler). Myślałam, że kolorowa choinka, która proponowano w Glam była ekstrawaganckim pomysłem. Okazuje się, że nie aż tak!

I called that afternoon to make my appointment with Dr. Luke. His first availability was In two weeks. Due to my Lack of employment, my schedule was wide open and nothing conflicted on my end. And I couldn’t think of a better way to spend my afternoon.
I immediately scheduled bikini wax with my aesthetician. When I got there I asked her if she could wax a special message for the doctor. Like, “What’s up, Doc?” She said my vagina face wasn’t big enough for so many words. I loved the term “Vagina face” and couldn’t wait to use it in a sentence.

Ciąg dalszy może nastąpi…


Właśnie piję ekspresową herbatę z ostrokrzewu paragwajskiego z limonką, czyli Yerba Mate. Chcę bombillę!

39 komentarzy:

  1. no uciebie tu o herbacie kawie ja tez uwielbiam ale jak dobrze zauważyłaś Szkoci nie mają niestety dużego wyboru...po liptona musze chodzić do polskiego sklepu yy zdjęć pięknych tez ie umiem robić

    OdpowiedzUsuń
  2. masz Ty problem;p nei każdy musi byc fotografem :P

    OdpowiedzUsuń
  3. a jaką piłaś najdziwniejszą herbatę w życiu??ja karmelową:)

    OdpowiedzUsuń
  4. mam te swieczke i te przezroczysta szklanke ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. kubek świetny. Ja mam manie na punkcie IKEA mój nawet mi powiedział że ja to bym w tym sklepie mogła mieszkać

    OdpowiedzUsuń
  6. znam te szklanki. Dla mnie są one trochę za..zimne :D wiem głupio to brzmi, ale wszystko co w nich jest wydaje mi się zimne i bez smaku. A może mnie częstowano takimi napojami i teraz mam uraz? nie wiem skąd mi się to wzięło ;)
    świeczki natomiast uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam takie same szklaneczki!

    OdpowiedzUsuń
  8. lubię takie grube szkło! mam te szklani, mniejsze szklanki, kieliszki do wina i do wódki ;) tak fajnie na stole wygląda wszystko z jednej beczki :)

    besos

    OdpowiedzUsuń
  9. mam takie same szklanki :)


    miłego dnia :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Ps. ja tez zdjęć nie umiem robić ... nie ten sprzęt!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ta różowana szklana czy wielki kubek jest boski! Widziałam w Ikea:)

    Opowieść Cejrowskiego jak znalazł! I ta piosenka... No idealnie pasuje! A mój były już całe szczęście samiec nie odezwał się słowem. Buractwo i tchórzostwo pierwszej klasy...

    OdpowiedzUsuń
  12. jak na tuniki są śmiesznie tanie - 39,90, w tej gardenowej kolekcji apaszka tyle samo kosztuje :)
    to w końcu to jest kubek, wiadro czy wazon, bo nie nadążam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. blee yerba! :))) podobają mi się takie szklanki,a i kubko-wazon niczego sobie :) ja zamówiłam sobie już słynne kubki empikowe, zobaczymy jak wyglądają na żywo :)))

    OdpowiedzUsuń
  14. posciel ładna! szklanka tez, mam takie i wyjątkowo dobrze pije sie z nich wszystko. a wazon byłby dobry gdyby nie to, że nie ma go jak schwycić gdy kawa gorąca;/ no i teeeen, ja niestety umiem robić zdjęcia tylko kłębom kurzu;/

    OdpowiedzUsuń
  15. mi sie czasem wydaje, ze ja bym mogla zamieszkac w ikei :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Eh, też zazdroszczę bzu jej talentu fotograficznego:)
    Uwielbiam te świeczki:)

    OdpowiedzUsuń
  17. świetny ten kubko-wazon, uwielbiam takie ogromniaste kubki :P

    OdpowiedzUsuń
  18. z racji siedzenia bezczynnego siedzenia w domu, zarejestrowałam się na portalu niania.pl i tam rodzice mnie znaleźli, maleństwo ma 2 miesiące, ale rodzice nie mogą się zdecydować między Leonem a jakimś imieniem którego nazwy nie spamiętałam

    OdpowiedzUsuń
  19. ja doświadczenie to miałam tylko takie, że u chrzestnego i nic więcej, wiec nie potrzeba mieć aż takich referencji, choć na rozmowach pytają się o doświadczenie, codziennie ktoś pisał, chciał się umawiać i tylko na tym sie kończyło aż do teraz

    OdpowiedzUsuń
  20. no i co, że nie potrafisz robić takich zdjęć (ja też nie), za to piszesz tak, że nawet opowieść o kubku i kawie jest ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  21. oj, też nie umiem tak kurzu sfotografować:(, a mam taki dobry aparat, ale zdolności brak:(((
    świeczka pachnie pysznie! Ja ostatnio wazon w Ikea kupiłam. Duzy.

    OdpowiedzUsuń
  22. chętnie zobaczyłabym pościel, którą kupiłaś:)

    OdpowiedzUsuń
  23. myślałam, że to tapeta, ale ja mało spostrzegawcza jestem ostatnio:p

    OdpowiedzUsuń
  24. z zegarkami to u mnie zawsze jest zamieszanie. No bo właśnie niektóre automatycznie się przestawiają, inne trzeba samemu..dobrze, że istnieje jeszcze telegazeta, temu chyba można zaufać ;P

    OdpowiedzUsuń
  25. uwaga dyktuje temat! :P
    Ranga bioindykacji w ekotoksykologii wod ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. mam taką swieczkę;)))
    fajny ten kubek-wazon,ale na pewno nie na kawę;)))) dla mnie kawa tylko w filizance i na pewno nie w takim rozmiarze,no,chyba że capuccino albo latte;)ale najlepsze jest mocne espresso w maluteńkiej filiżance;))

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja też lubię wielkie kubasy. Jednak chyba nie jest mi pisane posiadać takowe, bo co sobie jakiś sprawie to mi je Wojtek stłucze, obtłucze itp. Nawet dwa razy spróbował mi odkupić ale kompletnie nie trafił w mój gust, bo kupił niskie ale szerokie. I choć po pierwszym razie dokładnie mu wytłumaczyłam o co chodzi w kubasie, to nie zapamietał :) Musze pomyśleć co zrobić ze swoją strefą bikini na lato. Może wymyślę coś wartego opatentowania? :)))))

    OdpowiedzUsuń
  28. U mnie dziękuje, ogólnie ok. W pracy...nie pracuje, bo mam 6 dni wolnego z okazji Wielkanocy ale po tym to się zacznie. Egzaminy gimnazjalne, matury, czyli mega długie, męczące, nudne siedzenie w komisji egzaminacyjnej, za co nic nie zapłacą. :( Pocieszam się tylko tym, że wiosna już się na dobre rozkręca i wszystko człowiekowi łatwiej przychodzi. Z Wojtkiem, cóż on się stara a ja cały czas myślę, że to już za późno. I tyle. :) A u Ciebie ok?

    OdpowiedzUsuń
  29. Cuuuudne szklanki! Uwielbiam taki ksztalt:)

    OdpowiedzUsuń
  30. kupowalam tego pasiaka wlasnie z tą myśla ;) tylko paski sa fioletowe ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ciesze się, ze praca przynosi Ci satysfakcję. To bardzo ważne. a co do siedzenia na egzaminach to wcale nie jest tak różowo. Przepisy zabraniają robić cokolwiek - czytać, rozwiązywać krzyżówki, wziąć łyka wody. Zatem jesteś skazana na siedzenie i patrzenie w próżnię. Zdarza się, że czasem po prostu łamię przepis i wyciągam gazetkę czy książkę ale bardzo często trafiam na pieprzniętych "współkomisarzy", którzy absolutnie nie zgadzają się na ZAKŁÓCANIE PRZEBIEGU EGZAMINU i ew. wykroczenie chcą zanotować w protokole przebiegu egzaminu ;/. I wtedy liczysz kafelki, fugi między nimi, dopadasz gdzieś jakiś wyraz i układasz z jego liter inne wyrazy, szukasz much na oknach itd. A na egzamin wysyłają Cie tak, że albo siedzisz na nim dłużej niż byłabyś w pracy, albo każą po egzaminie wracać i odpękać te lekcje, które jeszcze możesz. A co do niepłacenia to jest tak. W tym roku w Gdyni wprowadzono taki głupi przepis, że płacą mi tylko za lekcje odbyte. Pisałam o tym w klubie. Np. klasa w ramach lekcji jedzie na zajęcia do Oceanarium, do teatru - przepada mi z nimi godzina, więc mi za nią nie płaca. Ja jadę na zawody - nie płacą. Idę na egzamin - nie prowadzę lekcji, więc mi nie płacą. Taka mała paranoja, bo jestem przecież w pracy. Nauczyciele zaczęli rzadziej z dziećmi gdziekolwiek wychodzić, bo za darmo nikt nie chce pracować. Niby dyrektorzy szkół w Gdyni walczą o zniesienie tego przepisu i wszystko jest na dobrej drodze (musiano by nam zapłacić za to, za co nie zapłacili do tej pory) ale na to potrzeba czasu.

    OdpowiedzUsuń
  32. w cyckach chyba nie,bo mam pituty;) w mięśniach na pewno trochę ,ale pomimo wszystko ważę dużo za dużo do mojego wzrostu,zero kokieterii 70 kilo przy 169 cm to nie jest mało;/

    OdpowiedzUsuń
  33. Dziękuję za komplement. Ja jakiś czas temu polubiłam krótkie paznokcie. Nigdy nie miałam mega długich pazurów ale lubiłam gdy wystawały nieco poza krawędzie palców. Właśnie próbuję wrócić do takiej długości (chcę walnąć sobie winną czerwień) ale gdy już, już prawie była, złamałam pazur i znowu wszystkie spiłowywałam na krótko. Do trzech razy sztuka. :) ps. Dziękuję za miłe życzenia :*

    OdpowiedzUsuń
  34. uwielbiam te kubki z ikei:):) w ogóle lubię stamtąd rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
  35. a jakie to są te cienie z Avon które są podobne do tych moich mini z Lancome

    OdpowiedzUsuń
  36. nie ma tam ciemnej zieleni same brazy chciałam kupic wlasnie z AVON ale nie wiedziałam jakie by były podobne do tych z Lancome

    OdpowiedzUsuń
  37. uwielbiam Ikea i hot dogi i lody i pączki i wszystko :)

    OdpowiedzUsuń