Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sport. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sport. Pokaż wszystkie posty

19 marca 2012

Górki i pagórki

Wystarczył jeden telefon, żebym zmieniła wszystkie weekendowe plany, spakowała różową walizkę i dwie godziny później była w drodze do Karpacza. Prawie wszyscy łapali pierwsze promyki wiosennego słońca, zrzucali grube płaszcze by poczuć podmuch ciepłego wiatru, a ja na przekór postanowiłam wykorzystać ostatnie dni kalendarzowej zimy i ruszyłam na stok. Nikt normalny nie jeździ na nartach przy ponad 20*C, ale kto powiedział, że ze mną wszystko ok? :) Nie mogłam zmarnować takiej okazji. Co prawda częściowo roztopiony śnieg nie sprzyjał szusowaniu, ale do południa warunki były znośne. Starałam się maksymalnie wykorzystać ten czas, a później spacerowałam po górach i też mi się podobało. Najbardziej pasowało mi to, że przy wyciągu nie było kolejek, a stok był praktycznie pusty. Pomijając nietypową temperaturę warunki były doskonałe :) Włączałam ulubioną muzykę, rozpędzałam się i zapominałam o całym świecie...




To złudzenie optyczne, wcale nie jeżdżę dobrze i szybko! Śmigam stylem "na tchórzliwego wariata" - ostrożnie, powoli, do celu :)








Żałuję, że nie miałam swojego aparatu i nie mogłam uwiecznić na fotkach wszystkich stylizacji z cyklu "MODA POLSKA". Było co fotografować! Niektórym wydawało się, że skoro na dole termometr pokazuje 20*C w cieniu, to na szczycie temperatura będzie podobna, więc wjeżdżali w topach bez rękawów i balerinach, a  na górze czekała ich baaaaaardzo niemiła niespodzianka :P


Przez chwilę zazdrościłam temu panu. Uwierzcie mi, nie było mu zimno!


Kopa Fashion Week


Impossible is NOTHING!


Zostawiłam czapkę w samochodzie i potem wszędzie musiałam chodzić w kasku i goglach, bo na Kopie strasznie wiało.











Grzane piwo z miodem, inaczej...


W drodze powrotnej zahaczyliśmy o Zamek Książ. Z zewnątrz wygląda obłędnie!


Karpacz posiada wiele bardzo łatwych tras dla początkujących, główny stok to świetne miejsce dla rodzin z małymi dziećmi,  jednak większość wyciągów krzesełkowych  to jakaś porażka, więc korzystałam głównie z orczyka. Wjazd na Kopę jednoosobowym "Zbyszkiem" zajmuje niecałe pół godziny. W drodze powrotnej prawie usnęłam :P

13 października 2011

Rusz się!

Moja ponad roczna przerwa w regularnych treningach na siłowni zaczęła być zauważalna nie tylko dla mnie, ale także dla otoczenia. Po tym jak przestałam się mieścić w ulubione spodnie, a "życzliwa" koleżanka z pracy zapytała, czy przypadkiem trochę nie przytyłam postanowiłam, że czas najwyższy skończyć z błogim lenistwem. Wiedziałam, że dieta nieco wymknęła mi się spod kontroli, także spodziewałam się maksymalnie dodatkowych czterech kresek, ale nie sądziłam, że będzie ich aż SIEDEM! Natychmiast zeskoczyłam z wagi i zaczęłam się zastanawiać gdzie do cholery zagnieździły się te piekielne gratisowe kilogramy. Po dłuższej analizie uznałam, że prawdopodobnie w cyckach :P To akurat wyszło mi na dobre, bo w końcu mam normalny biust, z którego jestem zadowolona. Część poszła w biodra i nogi, co również nie jest takie straszne, ale niestety przy okazki zyskałam kilka cm w talii, a to już mnie wcale nie cieszy :( Nie chcę ściemniać, ze nie wiem jak to się stało, gdyż doskonale zdaję sobie  sprawę z tego, że wszystkiemu jest winne moje lenistwo i kilka dużych tabliczek czekolady...


Walkę z niechcianymi kilogramami ułatwia mi to, że w mojej maleńkiej miejscowości powstał nowiutki klub fitness. Do dyspozycji mamy dwie sale ćwiczeń (damską i męską), saunę, pokój z fotelami do masażu, dużą salę z lustrami, w której 3 razy w tygodniu odbywa się aerobik oraz inne atrakcje, z których raczej korzystają dzieci (piłkarzyki, stół do ping ponga, bilard). Co ciekawe, wstęp jest  całkowicie darmowy :)




Większą część grupy fitnessowej stanowią panie po pięćdziesiątce, więc spodziewałam się tego, że zajęcia z piłkami i na stepie będą raczej dopasowane do ich możliwości, jednak nic bardziej mylnego!  Prowadząca nie ma dla nas litości, a intensywność ćwiczeń określiłabym jako POZIOM HARD. Do klubu chodzę co 2 dni na minimum 2 godziny i zaczynam powoli dostrzegać efekty tych męczarni. Cieszę się, ze w małej miejscowości, która do tej pory była jakąś dziurą zabitą dechami powstała całkiem niezła siłownia, ale niestety nie wszystko mi się tutaj podoba, Przede wszystkim brakuje osoby, która pokazywałaby jak prawidłowo korzystać z poszczególnych przyrządów do ćwiczeń, bo niektórzy nie mają o tym zielonego pojęcia. Poza tym nie do końca odpowiada mi sposób w jaki są prowadzone zajęcia. Trenerka nie zawsze potrafi pokazać jak należy wykonywać poszczególne ćwiczenia, szybko się niecierpliwi i nie reaguje na nasze sugestie.

Wieki temu na jednym z portali urodowych wzięłam udział w jakimś konkursie i ku mojemu zdziwieniu zostałam zakwalifikowana do testowania kosmetyków pewnej znanej marki. Kosmetyki, które mi zaproponowano są na tyle uniwersalne, że zgodziłam się na współpracę. Tym razem w paczce znalazłam następujące dwa produkty:


Dezodorantów Adidas używałam nie raz i z każdego byłam bardzo zadowolona, dlatego wyjątkowo przyjemnie używa mi się tego produktu. Co prawda jestem przyzwyczajona do antyperspirantów w kulce, po prostu mam do nich większe zaufanie, jednak ten radzi sobie równie dobrze, nawet podczas intensywnych treningów na siłowni.
Jeśli chodzi o drugi kosmetyk, a mianowicie spray do ciała, napiszę jedno - żałuję, że nie jestem facetem :) Pachnie świetnie!