Pewnie się powtarzam, ale uwierzcie mi, że jestem beznadzieją kucharką. Dzięki Bogu od czasu do czasu uda mi się przygotować coś dobrego. Skuszona prostotą tego przepisu (klik) postanowiłam go wypróbować i ku mojemu zaskoczeniu danie wyszło pyszne :) To świetny pomysł na posiłek dla osób na diecie, ponieważ do jego przygotowania wystarczy dosłownie łyżka oliwy (albo nawet mniej!), a także dla pracoholików, którzy nie mają czasu na spędzania całego popołudnia w kuchni. To danie robi się samo, wystarczy mu poświęcić dosłownie10 minut. Delikatnie zmodyfikowałam przepis z filmiku i do kurczaka dodałam słodką paprykę oraz mieszankę przypraw do drobiu Kamis. Dynię piekłam w naczyniu żaroodpornym, a pierś w folii aluminiowej. Tak podana dynia stanowi świetny substytut tłustych frytek lub ziemniaków. Po wyjęciu z pieca jest słodka, miękka i wilgotna (jej struktura nawiązuje do bardzo dojrzałej nektarynki), a w smaku przypomina pieczone ziemniaki.
_____________________________
Cieszę się, że klub fitness w mojej miejscowości w ogóle powstał, a z tego, ze wstęp jest za free jestem zadowolona jeszcze bardziej, jednak takie rozwiązanie niestety ma pewne minusy. Jeśli za coś płacę, to dostosowuję się do zasad i mam prawo mieć pewne wymagania, zastrzeżenia, natomiast gdy dostaję coś za darmo, to właściwie powinnam się cieszyć z tego co mam i nie marudzić.
Jak już wcześniej napisałam, na siłowni brakuje kompetentnej osoby, która służyłaby pomocą dotyczącą obsługi sprzętu i doradziła jak powinien wyglądać trening. Nie liczę pani, która rozdaje kluczyki do szafek i pilnuje jedynie, aby każdy uczestnik wpisał się na listę. Sprzętu do ćwiczeń jest mało, więc aby trening przebiegał sprawnie należy mieć wzgląd na innych i nie zajmować jednej maszyny zbyt długo. Regulamin wisi na ścianie, ale kto o czyta... Niektórzy nienormalni rodzice zabierają ze sobą swoje pociechy i pozwalają im na wszystko. Ostatnio jakiś porąbany tatuś przyprowadził dwóch synów (6-9lat) i cały szczęśliwy obserwował, jak bachory szaleją na bieżni i orbitreku. Po pierwsze, taki sprzęt nie jest przeznaczony dla małych dzieci (dla nich są inne atrakcje piętro wyżej), po drugie facet mógł ich przynajmniej zabrać na męską salę, a nie kazać nam długo czekać na swoją kolej. Efekt tej sytuacji był taki, że bachory rozwaliły dwie maszyny, po czym tatuś natychmiast zmył się z klubu. Tak to jest, jak nikt nikogo nie pilnuje...
