
Mam świadomość tego co się stało, jednak z tej okazji nie zamierzam umieszczać gwiazdki między dwoma nawiasami, pokazując w ten sposób jak bardzo mi smutno. Nie „wywieszę” też flagi na naszej klasie, aby znajomi i „znajomi” zobaczyli, że słyszałam o katastrofie. Innym proponuję, aby zrobili to samo. „Zgaście” te wszystkie znicze z opisów na gg i zapalcie prawdziwe, rozwińcie biało-czerwony materiał przed domem i po prostu napiszcie, że poruszyła Was informacja o tragedii, która miała miejsce dziś rano. Dodajcie coś od siebie, porozmawiajcie o tym z bliskimi i skończcie z wirtualną żałobą, która moim zdaniem nie ma nic wspólnego z tą prawdziwą.
Nadal nie mogę pojąć ogromu katastrofy, o której informują nas media. Nie wiem co czuję; czy jestem smutna, zła, zaskoczona, czy po prostu niesamowicie zszokowana? Myślę, że odpowiedź na to pytanie pojawi się za jakiś czas. Nie będę oryginalna, ale powiem, że nie wierzę w to co się stało. Wzruszam się za każdym razem, gdy słyszę jak prezenterce w TV łamie się głos podczas wywiadu, dziennikarz szczerze wyznaje, że „nie wie jakie pytanie zadać” czy też wtedy, gdy widzę ludzi opłakujących śmierć prezydenta, jego żony oraz pozostałych pasażerów. Nie wiem co będzie jutro, jaka przyszłość czeka nasz kraj. Mam 21 lat, a prawdopodobnie dopiero dziś zrozumiałam co właściwie znaczy słowo „Polska”.
Wciąż zadajemy sobie pytanie :”Kto zawinił?”. Pilot, pogoda, a może odpowiedzialnością za tragedię należy obarczyć „przeklęte” miejsce? Prawdopodobnie wszystko naraz, dlatego ten lot zakończył się tak dramatycznie. To wszystko brzmi jak scenariusz dobrego thrillera, jednak niestety nie jesteśmy w kinie.
Wobec śmierci wszyscy są równi. W obliczu cierpienia nie ma wielkich i małych.
:(
OdpowiedzUsuńszok :(
OdpowiedzUsuń:(
OdpowiedzUsuńA mnie się przypomniało...gdy pracowałam w Portugalii moja "gospodyni" pytała mnie trochę o dzieje naszego kraju i stwierdziła, że nasz naród tyle wycierpiał...I teraz zaczełam się zastanawiać, dlaczego znowu dopadła nas tragedia? Czy tego zła, nieszczęść i dramatów nie było już dosyć?
OdpowiedzUsuńpopieram to co piszesz.
OdpowiedzUsuńbardzo nie lubię tych wirtualnych zniczy. tzn może nie tyle co nie lubię, ale nie rozumiem.
dzień jest dla mnie straszny. miałam wychodzić z domu, właśnie zakładałam buty i dostałam esemesa. pobiegłam włączyć telewizor. nie mogłam uwierzyć w to co się dzieje. chyba nadal trudno mi to przychodzi, bo naprawdę to sytuacja jak z filmu.
dodatkowo ta tragedia ma dla mnie wymiar osobisty. samolotem leciała osoba, którą znałam osobiście. osoba, o której złego słowa powiedzieć nie mogę. mój wielokrotny pracodawca. ojciec joniec.
usunęłam wszystkie wpisy.
OdpowiedzUsuńdobrze piszesz....
Ola, bardzo Ci współczuję...
OdpowiedzUsuń^^^
przede wszystkim bardzo nie lubię, ale i nie rozumiem wirtualnych zniczy. O ile "uśmieszki" i "języczki" coś znaczą, to [*][*][*] moim zdaniem nie wyrażają nic. To tak jakby 1 listopada zamiast pójść na cmentarz ustawić sobie w opisie na gg "[*]"... Wirtualne znaczki sa fajne, ale nie zawsze. Jeśli kogoś stać na dwa nawiasy i gwiazdkę, to oznacza, iz ma przed sobą klawiaturę i równie dobrze mógłby napisać jedno krótkie zdanie///
akurat dopijałam poranną kawę, gdy dziennikarz TVN24 jako pierwszy przekazał te smutną informację... Zerkałam jednym okiem na telewizor i byłam przekonana, że się przesłyszałam i nie chodzi o naszego prezydenta, że to rosyjski samolot... a jednak...
ja przeżywam to na swój sposób z moimi bliskimi w zaciszu domu
OdpowiedzUsuńniestety nikt, ale różne informacje podawały media wczoraj co do ilości zmarłych. W sumie 96 osób:(
OdpowiedzUsuńa zapomniałam napisać. Wczoraj ogladałam jakieś wiadomości i wypowaidał się facet, który oddał komuś swoje miejsce w samolocie
OdpowiedzUsuńjak widze te wirutalne znicze to mną normalnie trzęsie... nie cierpię ustrojstwa
OdpowiedzUsuńdo mnie też dalej nie dociera :(
OdpowiedzUsuńDowiedziałam sie w pociągu wracają w sobote do domu. Myslalam ze to jakis glupi zart...
To smutne, ja nawet nie staram się pojąć dlaczego. Tego nikt nie wie. Z tymi zniczami też prawda że głupota choć sama się tego też nauczyłam.
OdpowiedzUsuń