9 czerwca 2010

"Give it to you"


yo yo yo!


Dostałam kwiaty od obcego faceta. Na ulicy zaczepił mnie jakiś zielonooki blondyn, dał bukiet, coś tam powiedział, uśmiechnął się i sobie poszedł, a ja jeszcze przez kilkanaście sekund stałam na środku chodnika z otwartą paszczą. Tajemniczy wielbiciel? Haha, prędzej jakiś zboczeniec :P


Ktoś pomylił numery i wysłał mojej mamie takiego SMS'a:
"Ej Łukasz, weź mi przywieź tę płytkę, z której na korytarzu wciągaliście to białe na ostatniej imprezie. W sumie nie jest moja i muszę ją oddać."


Dziś siedzę w domu, bo czekam na jakichś fachowców, którzy mieli przyjechać przed południem, tymczasem okazało się, że spóźnią się o kilka godzin i nawet nie wiadomo o której dokładnie będą. Cały dzień zmarnowany ///


Co za potworna burza! Nawet nie pada deszcz, niebo jest prawie czyste, właściwie nie wieje, tylko od czasu do czasu jakiś potężny piorun uderza w sam środek pola 200m od mojego domu zostawiając za sobą smugę dymu!

12 komentarzy:

  1. kwaity? faaaajnie! ale żadnego liścika? nic a nic? hmmm...

    SmS niezły ... "to białe coś" .. a co Twoja mama na to?

    fachowcy, co zrobić ...

    ta burza musi fajnie wyglądać ;)

    beso

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie też pada :/ Ale taki delikatny, ciepły deszczyk.
    Miło dostać taki bukiet~! :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Haha i co mama na to??? Bo moja pewnie by nie zajarzyła o co chodzi:)

    OdpowiedzUsuń
  4. świetna taka burza! :) Hymmm.... może faktycznie masz wielbiciela? Ale by było fajnie. :*

    OdpowiedzUsuń
  5. moze facet kupil kwiaty nie wiedział komu dac, zobaczył fajną dziewczyne czyt. Ciebie i Ci je wreczył. czemu zboczeniec od razu :)?

    OdpowiedzUsuń
  6. jaaaaa też bym tak chciała kwiaty od nieznajomego! Serio!Co do smsów...nieźle!

    OdpowiedzUsuń
  7. Te tuniko - kiecki są po 39,90 zł, ale czerwonych chyba nie widziałam.
    Do mnie się zawsze coś uśmiecha w H&M:)))

    OdpowiedzUsuń
  8. fajny taki gest zwłaszcza od nieznajomego:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja dostałam gęsiej skórki czytając co Ci się przytrafiło :)))
    Też się boję podrapań i o dziwo udaje mi się ich uniknąć. Najgorzej jest z takimi maluchami, bo tylko chcą gryźć i drapać :/
    A moje kocice są bardzo humorzaste i albo łaszą się i wpychają pod rękę,żeby je pogłaskać, czy też kładą się na plecach żeby się z nimi bawić, albo uciekają. Hmm, w końcu to kobiety :))
    Ja już o zauważyłam, że o wiele więcej osób woli psy niż koty. Ja się znowu boję ugryzienia przez psa i ogólnie, że podczas zabawy mnie "hapnie" :))

    OdpowiedzUsuń
  10. ale zawsze można pomarzyć:)

    OdpowiedzUsuń
  11. wiesz szczerze mówiąc to nie mam pojęcia skąd się wzięły te foremki w moim domu :D najprawdopodobniej były po prostu gratisem do jakiegoś produktu ;)

    OdpowiedzUsuń