Wyjmujemy arkusz z opakowania, dzielimy na małe trójkąty, dodajemy nadzienie (użyłam gorzkiej czekolady), zawijamy, smarujemy jajkiem wymieszanym z wodą i pieczemy ok. 20 min w rozgrzanym do 200*C piekarniku. I już! :)
Ciasto można kupić w Lidlu za niecałe 3zł (270g) i wychodzi z niego ok 15-18 pysznych croissantów.
OM NOM NOM!
Drugą porcję przygotowałam z ciasta drożdżowego, którego wykonanie niestety wymaga większego nakładu pracy.
Po dużej porcji słodkości potrzeba jest dwa razy większa dawka sportu, dlatego korzystając ze wspaniałej pogody za chwilkę idę pograć w badmintona, czy jak kto woli "babingtona" :)














dziękuję :) choć liczba zdążyła się już "popsuć" ;)
OdpowiedzUsuńrewelacyjnie wyglądają te rogaliki! muszą być pyszne :))
smacznie, słodko ... chcę trochę!
OdpowiedzUsuńMniammm :) Narobiłaś mi apetytu. :)
OdpowiedzUsuńwyglądają smakowicie :) lubię takie szybkie smakołyki z ciasta francuskiego, na robienie drożdzowego niestety nie mam zbytnio czasu
OdpowiedzUsuńale fajniutkie smakowite:))
OdpowiedzUsuńPięknie wyglądają, wolę sobie nawet nie wyobrażać, jak cudnie muszą smakować:) A tę czekoladę wcześniej stopiłaś czy jak? Bardzo mi się podoba talerz rogalika-indywidualisty, jak i on sam;) To jakiś pobudzony rogal;)
OdpowiedzUsuńU nas się najczęściej mówi: idę pograć w paletki;p
uwielbiam gotowe ciasto francuskie :D
OdpowiedzUsuńmój M. też takie robi, ja najbardzej lubie z masłem orzechowym :)
OdpowiedzUsuńNatchnełaś mnie i chyba też takie zrobię. :)
OdpowiedzUsuńTo juz wiem co zrobie na sobote :P
OdpowiedzUsuńSzkolki to sląskie landrynki o smaku rabarbaru
OdpowiedzUsuńOj, wiem, wiem - mój chłop jakieś 2 tyg. temu wpadł na genialny pomysł zakupu kompletu do badmintona, bo mu się zachciało młodość przypominać, kiedy ta gra była b. popularna. Kupił, wywiózł mnie do lasu i graliśmy sobie na leśnej polance:) A na drugi dzień - masakra, zakwasy w miejscach szokujących - mnie najbardziej bolał...zadek. Nawet teorię spiskową wymyśliłam, że chłop mnie w nocy tą rakietką po tyłku walił, bo mi się wydawało niemożliwe, że to od gry;)
OdpowiedzUsuńPrzy okazji sprostuję słowa Ewki - szkloki to są w ogóle po śląsku landrynki, niekoniecznie rabarbarowe, tylko akurat te rabarbarowe są takie wyjątkowe:)
Mmmmmmmmmmmm :)smakowite!
OdpowiedzUsuńja polecam Ciasto półkruche idealne do rogalików,
OdpowiedzUsuńale Twoje również wyglądają apetycznie:P;*
zapraszam do mnie:)
Jestem za tą kontrolą jak najbardziej. :) Nawet nie zwróciłam uwagi jeszcze na ten komiks ale to przez mój całkowity brak koncentracji. ;)
OdpowiedzUsuńBabington :)))))) Lubię!!! Dawno nie miałam okazji pograć.
OdpowiedzUsuńJa dzisiaj idę się usportawiać - choreography step i zumba. A do tego robię dym w swoim klubie, bo znowu coś mieszają/oszukują. już mnie to wkurza!!!
Aaaaa, zdolniacha kulinarna z Ciebie. Ja na najbliższy czas, poza obiadkami (to normalka :/) mam w planach lawendowe muffiny. Tylko lawendę chyba w necie kupię, bo nigdzie nie mogę znaleźć.
OdpowiedzUsuńAno 3w1. Kupiłąm dziś ciasto francuskie:>
OdpowiedzUsuń