………………………………………………………………….................
”rainbow785” - ona
”sir_quentin” - samiec
Akt V, Scena I
rainbow785:
sir_quentin: Proszę!
rainbow785: Nigdy nie pytasz kto tam?
sir_quentin: No dobra, kto tam?
rainbow785: Za długo nie otwierałeś to sobie poszłam…
Akt V, Scena II
rainbow785: Idę
sir_quentin: Nie no, nie można. Jeszcze uściski! Przecież po to jechałaś taki szmat drogi. Halo?
rainbow785: Kombinuję jak uścisnąć klawiaturę…
sir_quentin: I jak?
rainbow785: Nic z tego.
sir_quentin: Czyli nas nie łączy?
rainbow785: Gdybyś mocno ścisnął monitor, to może by coś z tego wyszło, ale Ty się w ogóle nie starasz... Idę.
sir_quentin: A idź w cholerę :)
Akt V, Scena III
rainbow785: Podobno monitor Ci wystarcza
sir_quentin: No właśnie nie
rainbow785: A próbowałeś?
sir_quentin: Tak, wczoraj.
rainbow785: I w czym problem?
sir_quentin: Brak otworu.
………………………………………………………………….................
* Nie lubię blogspota… Psuje mi posty, powiększa czcionkę bez mojej zgody, rozkłada tekst nie tak jak sobie tego życzę, nie pozwala na późniejszą edycję drobnych literówek. Jednym słowem strzela fochy i ma humory.
** Pochłaniam niewyobrażalne ilości jedzenia, głównie czekolady (a to nowość :P), od czego wyraźnie rośnie mi ciążowy brzuch i dupa, która zaczyna „szyderczo dyndać z tyłu”. Tym razem na serio. Cellulit już w latach wczesno-młodzieńczych zadomowił się u mnie jak widac na dobre, nie mówiąc o rozstępach, które do końca życia pozostaną integralną częścią moich dwóch szanownych ud.
*** Jest źle. Jeden problem rodzi miliony kolejnych. Chwilami nie mam siły… Nie chcę się rozpisywać na ten temat. A może chcę, tylko nie wiem od czego zacząć? Dom, praca, przyjaźń, uczelnia, kasa, miłość (which sucks BTW)… zdrowie. Wszystko naraz, wszystko specjalnie dla mnie w jednym k**** wielkim, wiosennym pakiecie promocyjnym. ¡MIL GRACIAS!
To miało zabrzmieć cholernie poważnie, ale pewnie wyszło zabawnie (?), choć wcale nie jest mi do śmiechu. Ani trochę, uwierzcie… :(
**** Przynajmniej MAMY ZŁOTO!
28 lutego 2010
"Blue eyes"
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
i że niby ja mam fajne wpisy? Czasami, jak coś zarymuję, albo zaromantyzuję .... u Ciebie zawsze fajnie :P
OdpowiedzUsuńprzeciez mozna edytowac posty :P ja zawsze poprawiam, poprawiam i ulepszam,az bedzie idealnie dla mnie :)
OdpowiedzUsuńWidzę, że u Ciebie podobnie jak u mnie - do dupy. Czekolada niestety nie pomaga. Nie wiem co mogłoby pomóc. Może wygrana w totolotka?
OdpowiedzUsuńFakt, wyszło zabawnie, ale domyślam się, że wesoło nie jest... Trzymaj się, ściskam:)
OdpowiedzUsuńU mnie w lodówce też przewaga światła niestety, a mam ogromną ochotę na coś do jedzenia:(
OdpowiedzUsuńja jestem na etapie zrzucania zbędnych kilogramów no i za czekoladą nie przepadam :) a imprezka była naprawdę super!!
OdpowiedzUsuńdziękuję ci za ten komplement! :*
OdpowiedzUsuńnie pokazuję siebie zbyt często, bo nigdy nie jestem zadowolona ze swoich zdjęć i uważam, że nie wychodzę na nich dość dobrze, żeby się światu pokazywać. z resztą moim obliczem trudno zilustrować większość pomysłów, jakie mam na wpis ;)
życzę, żeby cała skumulowana w czekoladzie dawka endorfin (wielki skrót myślowy) w końcu zadziałała! :*
oj cholerka, to rzeczywiście czekolada tego nie podniesie.
OdpowiedzUsuńmogę podpowiedzieć tylko tyle, że są rzeczy ważne i takie, przy których możemy powiedzieć "fuck it". nie chcę oczywiście bagatelizować Twoich problemów, bo ich nie znam. mogę jedynie powiedzieć, jak ja radzę sobie z tak złożonymi sytuacjami jak ta, którą mi opisałaś metodą na "matematyczno-fizyczny układ scalony" ;P
Justyna, trzymam kciuki za dobre wybory i sprzyjające okoliczności przyrody. :*
pod ** mogę się podpisać :/ ehh
OdpowiedzUsuńco do Alice - wczoraj przeglądałam jej bloga i też to zauważyłam :) miło mieć takiego samego ciucha jak jedna z najlepszych szafiarek :P
ajaj mam nadzieję ,że wraz z wydłużanie się dnia nastrój się poprawi a problemy zaczną rozwiązywać,tak to jest że jak się wali to na całej linii://
OdpowiedzUsuń