Nie jestem przesądna i nie uważam, żeby przechodzenie pod drabiną, czy tez spotkanie czarnego kota miało symbolizować coś niemiłego. Czterolistna koniczynka, ani słoń z trąbą podniesioną do góry jeszcze nigdy nie przyniosły mi szczęścia. Nie posiadam sennika, gdyż po pierwsze na ogół nie pamiętam swoich snów i nie miałabym czego w nim sprawdzać ,a po drugie jeśli już wyjątkowo uda mi się przez kilka sekund po przebudzeniu nie zapomnieć jaka historia powstała w mojej głowie, to niestety posiada ona minimum siedemnaście wątków na sekundę i jest mało spójna. Ah przepraszam, ostatnio wyjątkowo często śnią mi się lotniska! To akurat zdołałam zapamiętać. Jeszcze nie udało mi się zdążyc na żaden samolot, bo zawsze były problemy z walizką, która pakowałam w ostatniej chwili.
Horoskopów również nie czytam, ale jakoś przypadkiem, w magiczny sposób w moich rękach znalazła się wielka księga Nostradamusa, a w niej krótki horoskop na ten rok dla mojego znaku zodiaku. W drodze wyjątku zaznajomiłam się z jego treścią, która nawet mnie nie zdziwiła. W skrócie dowiedziałam się, że w tym roku w moim życiu wszystko będzie do dupy, choćbym nie wiem, jak się starała (ale musze się starać i nie cofać się rakiem, sratata…). To wszystko zostało opisane w ośmiu akapitach na trzech uroczych stronach... Zdrowie: Hmm, nie będzie dobrze. Musisz o nie zadbać bardziej niż dotychczas. Miłość: Ehem, drogi raczku… W tym roku zdecydowanie nie licz na wielkie love story, ale może w roku 2170 spotka Cię jakaś miła niespodzianka? Musisz w to uwierzyć i cierpliwie czekać! Pieniądze: Będzie ciężko, ale jakoś dasz radę. Oszczędzaj każda złotówkę, a dasz radę. Praca i Nauka: Musisz się starać bardziej niż zwykle, nie załamywać się serią niepowodzeń. Kiedyś to się zmieni! I tak dalej, i tak dalej... Póki co wszystko się zgadza… Przynajmniej mam jakieś usprawiedliwienie, gdy coś mi się nie udaje. Od dziś mam zamiar za wszystko obwiniać gwiazdy!
Ponieważ wpis bez zdjęć drobnych zakupów to nie wpis, (:P) tym razem pokazuję czerwoną spódniczkę z Zary, która spodobała mi się kilka tygodni temu. Okazało się, że kosztuje jeszcze mniej niż myślałam – niecałe 30zł. Wcześniej kupiłam marynarkę Mexx (oczywiście za 2zł w ulubionym second handzie). Wymaga zaszycia mikroskopijnej dziurki przy kieszeni i/lub dodania kilku ćwieków
Chciałabym poeksperymentować z kolorem włosów. Swój naturalny odcień określiłabym jako średni brąz. Marzy mi się jasny brąz delikatnie wpadający w rudy, ewentualnie cos na pograniczu ciemnego blond i brązu. A może całkiem rudy? Jednak raczej spokojny, stonowany. Tylko czy rudy może być spokojny? :) Problem polega na tym, że boję się trwałej koloryzacji, a na zmywalnych farbach i szamponach się kompletnie nie znam. Chcę kupić produkt, który pozwoli mi powrócić do mojego naturalnego koloru po kilkunastu/kilkudziesięciu myciach. Jakie firmy możecie mi polecić?
HAHAHA, uwielbiam :))) (KLIKnijcie na zdjęcie)
L'Oreal Richesse de diacolor polecam:)
OdpowiedzUsuńten faul był zajebczasty! na żółtą, owszem (a że miał już jedną ten z Interu to wyleciał szmaciarz jedne - ups...) ... ależ mi szkoda Barcy .. noooooooo ....
OdpowiedzUsuńchłopaki w pracy pokazywali to zdjęcie ;P
OdpowiedzUsuńmnie sie cholernie podoba ten kolor z opakowania :)
ja nie uzywam zadnych szamponow koloryzujacych ani nic takiego, bo chce miec kolor na dłuzej :) ja chce rude i to nie spokojne ;D
OdpowiedzUsuńfajna spodniczke widzialam w NY, ale prawie 70zł. a jak na tą firme i jej jakość to sporo ;/
Według horoskopów powinnam być już kilka razy zamężna, przebogata, żeby zaraz potem ponieść ogromne straty finansowe... Szkoda gadać, ktoś to wymyśla na poczekaniu i tyle:)
OdpowiedzUsuńTeż muszę iść na ciuchy, a marynarki zazdroszczę! Takiej szukam.
Richesse zmywa się bardzo ładnie,ja jestem zachwycona ,nie robi się na żadnym etapie mysi kolor jak przy wielu szamponach koloryzujących,no i włosy są po użyciu świetne.Leszek Czajka ich używa,więc nie może być to byle jakie,tak myślę,Sama nakładałam włosy kilka razy w odstępach około 3 miesiące.
OdpowiedzUsuńAaaa i wybór kolorów duży;)
A po co jedziesz do Grażynkowego męża?
właśnie, dobrze, ze dobrze się kojarzy, bo inaczej byłoby mi przykro :P
OdpowiedzUsuńha ha pilkarze to niezli agenci :P
OdpowiedzUsuńhmm, za 30zł:> ejzu ,czy tylko ja w zarze nigdy nic nie moge kupic,bo zwykle stwierdzam,ze za drogie, a jak juz chce to nic mi sie nie podoba;p
kieecunia mi sie podobie :D
OdpowiedzUsuńo shiiit, to oznacza, ze ja tez mam zasrany rok :/ sukcs to be rak... taaa, moje love story 2010 *wybucha histerycznym smiechem*
a co do koloryzacji, tez sie balam farby, ale szampony wogole mi nie chwytaly, wiec sie przemoglam i jestem zadowolona z mojego (bynajmniej nie spokojnego, ani stonowaneg) rudego :]
Ostatnio stosuję Garniera :) ŚLiczna spódniczka :)
OdpowiedzUsuńPrzecudna ta marynarka:)
OdpowiedzUsuńJa tam horoskopy czytam, celem rozbawienia się;) Z ostatniego dowiedziałam się właśnie, że słońce użyczy mi swego blasku, przez co będę przepiękna i olśniewająca i błyszcząca, prawie nie napisali, że świecąca;)
Ja też chcę taką marynarę! :)) Kiecka też fajna, nie widziała takich u mnie w zarze( ale w sumie dawno w niej nie byłam :) )
OdpowiedzUsuń