14 października 2010

Co u mnie + jak wykorzystać zalegającą w apteczce aspirynę



(kolejna doskonała piosenka z "Grandy")


Za bardzo ufam ludziom.
Zastanawiam się kiedy w końcu przestanę być tak rażąco naiwna i chętna do pomocy komuś, kto nie dość, że tego nie doceni i w żaden sposób nie odwzajemni, to jeszcze będzie coś kombinował za moimi plecami. Dziewczyna, którą do tej pory raczej darzyłam sympatią bez wcześniejszej konsultacji ze mną zaproponowała szefowej, aby połączyła nasze stanowiska pracy. Wybierając mnie po prostu wybrała mniejsze zło, bo w przeciwnym wypadku musiałaby pracować z kimś nowym i na początku skupić się na pomocy tej osobie. Teraz pracuję z A. i bardzo mi to odpowiada, bo nawzajem się uzupełniamy i świetnie się dogadujemy, więc nie wiem czemu miałaby służyć jakakolwiek zmiana, poza tym, że N. miałaby mniej obowiązków, a ja więcej. Jutro koniecznie muszę porozmawiać z szefową na ten temat, a N. niech mnie więcej o nic nie prosi… „Justynko pożycz, podaj, przynieś, zanieś, będę Ci baaaaardzo wdzięczna” – właśnie widzę.


Niemalże codziennie mam ochotę rzucić tę pracę w cholerę i przestać się tym wszystkim przejmować, ale z drugiej strony mi szkoda, bo dzięki niej udało mi się coś osiągnąć. Wytrzymam jeszcze jeden dzień ,tydzień, miesiąc… Tak sobie wciąż powtarzam i póki co daję radę. Ciekawe jak długo tam zostanę. Babcia „dobra rada” przy każdej możliwej okazji przypomina mi jak wielki błąd popełniłam przyjmując tę posadę i tylko czeka na to aż zrezygnuję. Chyba zapomina o tym, że nie chodzę tam dla czystej przyjemności, ale po to, aby zdobyć doświadczenie i zarabiać na własne potrzeby. Potrzebuję tych pieniędzy, a z samych korepetycji niestety nie dam rady się utrzymać. Chcę być bardziej niezależna, samodzielna i staram się jak mogę. Szkoda, że mało kto potrafi to docenić.


W związku z remontem od ponad miesiąca mieszkają ją u nas moi dziadkowie. To miało trwać kilka dni, a przeciąga się w nieskończoność. Dla mnie to praktycznie obcy ludzie. Poza tym, ze jesteśmy rodziną to nie mamy ze sobą zbyt wiele wspólnego, dlatego nie czuję się komfortowo w ich towarzystwie. Podobno w sobotę mają się wyprowadzić. Oby!

Jestem zmęczona, fizycznie i psychicznie. Śpię po 3 godziny na dobę, nie mam na nic czasu ani siły. Brakuje mi nawet wolnej chwili, aby zajrzeć na bloga, nie wspominając o dodaniu sensownego wpisu... Dokładam sobie coraz więcej obowiązków, a i tak często słyszę, że wszystko robię źle, nie tak, za mało...
Mam 2 miesiące na podjęcie bardzo ważnej życiowej decyzji i 180 dni na zakończenia czegoś, co odwlekam w nieskończoność od jakichś 3 lat. Chcę rozsądnie spożytkować ten czas.

_________________________



O naturalnym kawowym peelingu już wspominałam, a słyszałyście może o maseczce aspirynowej domowej roboty? Szczerze Wam ją polecam! Przygotowanie zajmuje kilka sekund, a efekty są rewelacyjne! Jeśli jesteście ciekawe jak ją wykonać, to zapoznajcie się z filmikiem (klik).



10 komentarzy:

  1. Niestety, często się zdarza, że nasze starania nie są doceniane, czasem nawet nie są zauważane:/
    3 godziny to strasznie mało, wykończysz się na dłuższą metę.

    Ja mogłam sobie na słodkie co nieco, nawet całkiem spore bezkarnie pozwolić latem, wtedy byłam w ciągłym ruchu i spalałam, zanim zjadłam:) I co rok tak mam, że jak się zbliża zima to ja zwalniam tempo życia i zwiększam masę:/

    OdpowiedzUsuń
  2. Aspiryna na twarz? Pierwsze słyszę.

    Nie wiem jakie to ważne sprawy i decyzje, ale mam nadzieję, że uda Ci się wszystko dobrze poukładać. Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  3. masakra z tą aspiryną,ta maseczka była modna jakieś pare lat temu...powiem jedno-gdyby to było dobre to juz niejedna firma zrobiłaby taką maseczkę...

    OdpowiedzUsuń
  4. ja również mam nadzieję, że się wszystko u Ciebie ułoży tak jak chcesz. 3mam kciuki za to!

    aspiryna? serio? a to ciekawe! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. hmm ja póki co pije dwie aspiryny dziennie bo mnie coś łapie..ja myślę że to twoja praca skoro lubisz tam chodzić to najważniejsze i wszystkiego dobrego;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zaintrygowała mnie maseczka z aspiryny. Ostatnio wyskakują mi jakieś krostki - jak nastolatce i już nie wiem jak z tym walczyć. Może akurat ten pomysł mi pomoże.
    Co do pracy a właściwie atmosfery w niej panującej, to moje ostatnie dwa dni, były dramatyczne. Pierwszy raz, od czasu, gdy pracuję w tej szkole pomyślałam, czy może się nie zwolnić.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nienawidzę takich ludzi:/ Mam trochę podobny charakter do Ciebie, też jestem pomocna, i nie potrafię nauczyć się, że nic z tego nie będę mieć, nawet nikt mi nie podziękuje, a jeszcze dołki pode mną kopać będzie:/ co do pracy...też sobie tak powtarzałam...dam radę, wytrzymam, bo chciałam być bardziej samodzielna, aż nie wytrzymałam:/ no ale moja praca w ts to skrajny przypadek;P

    OdpowiedzUsuń
  8. jak sama Siebie nie docenisz to nikt tego nie zrobi;/ niestety taka smutna prawda która często się sprawdza, właśnie przechodzę w pracy odwyk od pomagania wszystkim wokół bo najgorzej wychodzę na tym ja:/ trzymaj się i pracuj:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ha no wiesz szczytem moich aspiracji też nie było pracowanie w TS i ewentualnie zdobywanie awansów w tejże firmie:P Myślałam tylko o tym, żeby mieć za co jechać na fajne wakacje, zrobić prawko i kurs foto;)Potem moja motywacja się wyczerpała:P

    OdpowiedzUsuń
  10. ojej, niestety wyszedł Ci dość pesymistyczny ten wpis. Szkoda wielka.. no i te oczekiwania innych, które nas czasami przerastają, mimo, że my naprawdę się staramy. Eh, ciężko wszystkim dogodzić, ale skupić trzeba się przede wszystkim na sobie. Wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń