(P.S. A propos kosmetyków, na rossnet.pl można teraz odebrać prezent - zestaw próbek)

1. Pianka do mycia twarzy clean and clear.
Już wiem, że nie zamienię tego produktu na żaden inny kosmetyk tego typu. Świetnie oczyszcza,
zmywa makijaż, nie szczypie w oczy, przez co spokojnie można nim zmywać nawet maskarę. Nie
powoduje uczucia ściągnięcia skóry, wręcz przeciwnie! Nawilża ją i wwygładza. Produkt jest
bardzo wydajny, niedrogi i oczywiście ogólnodostępny.
2. Emulsja nawilżająco-rozświetlająca na dzień; Olay.Tego szukałam od dawna! Do mojej cery (mieszanej) nadaje się świetnie. Nawilża, wygładza i rzeczywiście rozświetla skórę, choć nie zawiera żadnych drobinek. Wchłania się błyskawicznie i stanowi idealną bazę pod makijaż. Polecam ten kosmetyk również ze względu na cenę i wyjątkowo dużą pojemność - ok 20zł za 75ml.

3. Krem nawilżający z dodatkiem substancji opalających; Olay.
Jest nieco gęstszy niż emulsja, więc używam tego produktu na noc. Przede wszystkim spełnia swoje zadanie, czyli dobrze nawilża skórą nadając efekt delikatnej opalenizny. Dodatkowo ślicznie pachnie i doskonale się rozprowadza. Cena: od 17zł do ponad 30zł, w zależności od drogerii.

4. Krem nawilżający z dodatkiem podkładu Max Factor; Olay.
Z pewnością spodoba się osobom, która lubią tego typu kosmetyki. Dość dobrze nawilża, wygładza i wyrównuje koloryt skóry. Nie pozostawia tłustej warstwy na twarzy, łatwo się rozprowadza. Cena: ok 20zł.

5. Balsam malinowy AA; ciało wrażliwe.
Fatalne opakowanie (trudno z niego wydobyć kosmetyk), ale doskonała zawartość! Balsam
pachnie jak jogurt owocowy, szybko się rozprowadza i wchłania, nie lepi się, jest bardzo wydajny i niedrogi. Intensywnie nawilża, zmiękcza i wygładza skórę. Polecam! Cena: 9-12zł

6. Lirene Body arabica (balsam ujędrniająco-brązujący)
To chyba jedyny samoopalacz, który nie pozostawia na skórze drażniącego aromatu. Pięknie pachnie kawą i nadaje ładny, odcień "opalenizny", zdecydowanie bardziej brązowy niż pomarańczowy. Dobrze się wchłania i umiarkowanie nawilża, ale niestety koszmarnie się rozprowadza. Coś za coś... Cena: ok 12zł/250ml
Przy okazji polecam nową płytę Moniki Brodki - "Granda", która strasznie mi się spodobała!
Och właśnie chciałam pisać o tej płycie, jestem zachwycona!!!
OdpowiedzUsuńmnie jakoś te kosmetyki Olay nie zachwycają.....za to malinowy balsam jest boski!jest tez krem do rąk malinowy;)
OdpowiedzUsuńuwielbiam tą piankę, zdradziłam ją dla jakiegoś żelu i wyrzuciłam go:/ pianka pianka pianka już zawsze! rewelacja!
OdpowiedzUsuńzalogowałam się rossnet.pl i nic nie znalazłam by odebrać próbki :(
OdpowiedzUsuńolay olay olay :)
OdpowiedzUsuńwidzę, że zadowolona z tej firmy jesteś :)
ja miałam od nich tylko raz mleczko i było świetne :)
zaczęłaś może oglądać HIMYM?:)
OdpowiedzUsuńPotrzebuje dobrze nawilżającego kremu dla mojej starej skóry.
OdpowiedzUsuńMalinowy, mniam, mniam:>
OdpowiedzUsuńzgadzam się co do tego balsamu Lirene..poratował mnie przed ostatnim weselem po tym jak zdałam sobie sprawę,że mam bardziej opalone nogi niż ręce :)z tego kremu-podkładu Olay tez jestem w miarę zadowolona choć wg.mnie jest odrobinkę za tłusty..
OdpowiedzUsuńBrodki koniecznie muszę posłuchać! a z kosmetyków może wypróbuję piankę do mycia...
OdpowiedzUsuńZostałam nominowana do tej, w której piszesz o sobie ile się da :)
OdpowiedzUsuńWydaje mi się, że nie będę miała za dużo do napisania. Teraz w głowie mam bałagan i trudno mi się trzymać w kupie a co dopiero trzeźwo myśleć :)
Aha! Nie spotkałam żadnej gwiazdy, za to stada dzianych ludków. :)
OdpowiedzUsuńnr 4 mi sie podoba :)
OdpowiedzUsuń13 pazdziernika mam samolot :(
OdpowiedzUsuńsię zastawiałam, która pierwsza to napisze :P
OdpowiedzUsuńNa tym naszym blogowisku tu to istna farma wzorowych gospodyń :D
OdpowiedzUsuńTeż mnie jakoś ten sklep nie pociąga. Druga sprawa, nie ma go już u mnie w mieście, ani w okolicy, najbliżej chyba mam w Sosnowcu, ale aż tak mi na zakupach tam nie zależy :p
Hej :* Długo się nie odzywałaś u mnie na blogu :)
OdpowiedzUsuńZ olay'a jeszcze nigdy nic nie miałam, ale zaciekawiłaś mnie tą pianką, chyba wypróbuję. Aktualnie używam żel-peelingu garniera, ale jest trochę za mocny do mojej mieszanej skóry, a do zmywania makijażu płynu micelarnego z dax cosmetics i jestem nim zachwycona! Myśle że napisze o nim kiedys na blogu.
A co do avonu, to pamiętam jak narzekałaś na te cienie. Wg mnie avon się poprawił z jakością cieni, co do pigmentów - hmm są bardziej i mniej , mam w innych paletkach turkusowy i zielony no i nie są za bardzo wyraźne, ale dają delikatny efekt, co może niektórym odpowiada,
Te co pokazałam są nawet aksamitne że tak powiem :) Bardzo mi się podobają. I tak jak już Ci kiedys pisałam- jak kupisz coś z avonu i Ci się nie spodoba to zwróć! Ja mimo iz jestem konsultantką tez zwróciłam kilka rzeczy bo nie były za fajne :)
buźka :*
a słyszałam że przyszły tydzień ma być słoneczny :))))
OdpowiedzUsuńZ tego wszystkiego mam tylko ten Olay z podkładem.Niezły jest :)
OdpowiedzUsuńno właśnie zapomniałam dodać o internecie;)) zanim nie kupiłam sobie swojego korzystałam niemal codziennie w bibliotece właśnie za darmo, zresztą czasem nawet teraz wpadam na chwilę żeby coś sprawdzić
OdpowiedzUsuńja mam kodaka, ale taki szajs,ze wydaje mi sie,ze w ogole nie opłaca mi się isc z nim do naprawy ;)
OdpowiedzUsuńteż mi się podoba ta płyta :):)
OdpowiedzUsuńZachęciłaś mnie do kupna tej pianki i rożswietlającego Olay :)
taak niestety godzinkę tylko można posiedzieć jednorazowo
OdpowiedzUsuń:)):**
OdpowiedzUsuńmalinowy balsam jest super :)
OdpowiedzUsuń