22 kwietnia 2011

Ciuchy i Tel Aiv


Od 2 godzin skręcam biurko i powoli szlag mnie trafia, więc postanowiłam sobie zrobić małą przerwę na dodanie nowego wpisu, którego motywem przewodnim będą moje nowe nabytki :)



Ostatnio denerwuje mnie robienie zakupów w popularnych sieciówkach. Ceny są coraz wyższe, mało rzeczy mi się podoba, nie mówiąc już o fatalnej jakości większości ubrań. Co innego zakupy w sh... :))) Tam prawie zawsze znajdę coś ciekawego za niewielkie pieniądze. Tym razem upolowałam cztery rzeczy (Wszystkie w idealnym stanie), za które w sumie zapłaciłam 10zł :)




Tunika z pawiem jest prześliczna, szkoda tylko, że to rozmiar L. I tak powinna być luźna, więc aż tak bardzo mi to nie przeszkadza.
Miętowo-błękitna bluzka na początku mi się nie podobała, ale jak ją przymierzyłam w domu, to ucieszyłam się, że ją jednak wzięłam. Na wieszaku wyglądała przeciętnie, natomiast na mnie prezentuje się świetnie!
Biały T-shirt H&M przyda się latem, a czarne spodnie baggy będą świetne do biegania po domu :)





Nie kupuję drogich lakierów, raczej wybieram takie do 5zł, ale z miętowego Revlona byłam tak zadowolona, że postanowiłam zainwestować w jeszcze jeden kolor. Wybrałam krwistą czerwień (680 Revlon red), bo uważam, ze lakier  w tym klasycznym odcieniu powinien być dobrej jakości. Jestem bardzo zadowolona z zakupu, kosmetyk w pełni spełnia moja oczekiwania:

- kolor jest bardzo nasycony, dokładnie taki jak w buteleczce
- wystarczy jedna niezbyt gruba warstwa, aby równomiernie pokryć cały paznokieć, dlatego ten lakier świetnie się sprawdzi wtedy, gdy mamy bardzo dosłownie 5 minut na manicure
- pędzelek jest bardzo wygodny, a konsystencja produktu idealna
- lakier bardzo szybko wysycha na paznokciach i nawet bez utwardzacza wygląda dobrze przez kilka dni
- opakowanie ma sporą pojemność, 14,7ml - to prawie dwa razy niż przeciętny lakier
- dobra cena

Kupiłam kolejny pędzelek do makijażu (mam nadzieję, że ostatni :P). Potrzebowałam czegoś do torebki czy na wyjazd, dlatego wybrałam właśnie taki aplikator kabuki firmy Ecotools. Nałożymy nim nie tylko puder mineralny, ale też puder w kamieniu, bronzer, róż i rozświetlacz, Pędzel ma bardzo miękkie włosie, mieści się w każdej torebce, a jego cena nie zwala z nóg. Kupiłam go za 38zł w Superpharm, normalnie kosztuje ok 55zł.

W następnym odcinku zakupowej telenoweli pokażę Wam efekty dwugodzinnego spaceru po Ikei :)

Ta piosenka prześladuje mnie od kilku tygodni. Wydrążyła dziurę w moim mózgu i zadomowiła się tam na dobre. Nucę ją bez przerwy i nie mogę przestać!
OLIVIA ANNA LIVKI - "TEL AVIV"
Klikajcie!

15 komentarzy:

  1. Widzę, że obie mamy jakieśtam wersje bezsenności ;)
    Paw wspa(w)niały!!! Lumpeksy rządzą! Ja widzę już u siebie prawidłowość, w "normalnych" sklepach kupuję bardziej klasyczne rzeczy, a w lumpach pozwalam sobie na szaleństwa. Bo skoro coś kosztuje mniej niż 10zł to można zaryzykować :)
    A lakier w tym kolorze to zawsze trafiony zakup! Mój czerwony od Sally Hansen ma już ze 3 lata i nadal trzyma jakość, więc czasem warto wydać trochę więcej - zwłaszcza na takie klasyki...

    OdpowiedzUsuń
  2. oj zazdroszcze takich lumpeksów, u mnie już coraz mniej takich tanich jest - ostatnio byłam w takim niby luksusowym gdzie plaszczyk z Atmosphere kosztował 170 zł ;/ masakra !

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam dokładnie ten sam lakier:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj dawno w ciuchu nie byłam,trzeba będzie się wybrać:D Tunika z pawiem świetna!!

    Uwielbiam tą piosenkę:D

    OdpowiedzUsuń
  5. świetne zdobycze! że też u mnie nie ma żadnego fajnego SH w okolicy...

    OdpowiedzUsuń
  6. Do takich wniosków co do sieciowek dochodzi ostatnio sporo osób. A ja wczoraj byłam na ciuchach i tylko Oliwce kupiłam krótkie spodenki na lato, za 2.50:)) Twoje też udane i jaka cena!

    OdpowiedzUsuń
  7. przepiekny ten shirt z tym pawiem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. bardzo podoba mi się błękitna bluzka :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Koszulka z pawiem - boska!!!
    Co do Twoich pytań to tak, to Ci sami znajomi. Najbardziej smakowało mi sushi a po tym deser z zielonej herbaty. Kolejny wieczór będzie w chińskim klimacie.
    :)))
    Wesołych Świąt kochana.

    ps. Udało się skręcić biurko? :P

    OdpowiedzUsuń
  10. ładne zdobycze :) ja już sobie od miesiąca obiecuje, że do sh się wybiorę...

    OdpowiedzUsuń
  11. za to właśnie kocham ciucholandy:)) miłych świąt

    OdpowiedzUsuń
  12. świetne zdobycze!!! :) Ja się boję chodzić po sklepach, bo jestem teraz biedna, a jak coś mi się spodoba to później baaardzo cierpię ;)
    odkładam na wakacje :D

    OdpowiedzUsuń
  13. mam wersję "z pudłem", też nie wiem jak to się fachowo nazywa ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zgadzam sie z opinia o cenach i jakosci w sieciowkach. Jest tam coraz wiecej szmat za coraz wieksze pieniadze. Rowniez preferuje robic zakupy w ciucholandach albo na aukcjach.
    Mozna za grosze znalezc prawdziwe perelki. :)
    xoxo
    dolceedamara.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń