7 sierpnia 2011

Shake it



Korzystając z pięknej pogody, czwartkowe przedpołudnie spędziłam w ogrodzie. Świeżo skoszona trawa, koc, bikini i dobra książka - tego mi było trzeba! Aby maksymalnie uprzyjemnić sobie relaks na świeżym powietrzu sięgnęłam do lodówki po moje najnowsze kulinarne odkrycie - shake bananowo-kokosowy.

 

Składniki:
- jeden dojrzały banan (obieremy go, kroimy na małe kawałki i wkładamy na ok 1,5 godziny do zamrażalnika)
- 200ml zimnego kefiru
- otręby owsiane (łyżka)
- wiórki kokosowe (łyżeczka)
- łyżeczka miodu lub brązowego curu

Wykonanie:
Banana dobrze rozdrabniamy blenderem na gładką masę, dolewamy kefir, wsypujemy wiórki i otręby, dodajemy miód. Blendujemy.

Ten orzeźwiający napój jest nie tylko zdrowy, ale przede wszystkim pyszny! Zdecydowanie nie lubię czystego kefiru (ze względu na zapach), jednak w takim połączeniu bardzo mi odpowiada. Koktajl jest bardzo sycący i świetnie zastępuje podwieczorek lub deser, pasuje także jako dodatek do śniadania.
Polecam również  lody bananowe domowej roboty: dwa dojrzałe, obrane i zamrożone banany wrzucamy do blendera i miksujemy przez kilkanaście sekund na gładką masę. Koniec :) Smakują znakomicie!


Wiem, że ostatnio rzadko pojawiam się na blogspocie, ale doszłam do wniosku, że po prostu potrzebuję chwili odpoczynku. Pomagam tacie w pracy, spędzam sporo czasu przed ekranem komputera i po powrocie do domu nawet nie chce mi się odpalać laptopa. Rodzice rozkręcają nową działalność (opartą na franchisingu) i również staram się w to zaangażować - przygotowuję kosztorys, wysyłam oferty do firm, roznoszę ulotki, szukam pracowników... Przez kilka dni pracował u nas chłopak, który jak sie okazało ma dwie lewe ręce do roboty, zero chęci i przebojowości. Prawą ręke wyciągał tylko po pieniądze i jeszcze marudził, że dostaje ich za mało. Skoro nie wykonywał swoich obowiązków, pracował byłe jak lub wcale, to czego się spodziewał? Ciężko znaleźć dobrą pracę, ale jak się okazuje jeszcze trudniej trafić na rzetelnego pracownika.


Za trzy tygodnie mam wesele, na które najchętniej w ogóle bym nie jechała. Po prostu nie mam ochoty i nie sądzę, aby do końca sierpnia coś się zmieniło. Nie kupiłam butów, nie mam żadnej sukienki, co mnie dodatkowo stresuje. W popularnych zostały same szmaty i nawet nie ma w czym wybierać. Poza tym mam dość wymagająca figurę i nie moge sobie pozwolić na wszystkie fasony. Najchętniej kupiłabym zwykłą little black dress, ale przecież nie wypada iść  w czarnej sukience na wesele... Znalazłam dwie kiecki w Zarze i jedną w TS. Nie są idealne, ale nieźle leżą. Same oceńcie:

1. Panterka, Zara (ok 70zł) - dobrze się w niej czuję, ale zastanawiam się, czy w ogóle nadaje się na taką okazję?
2. Granatowa, Zara (199zł) - Świetnie leży, ale jak na złość materiał jest kiepskiej jakości, pruje się...
3. Szaro-fioletowa, TS (69zł) - dobrze leży, ale trochę mnie irytują te "skrzydła" na ramionach...







Podczas wyprzedaży jakoś szczególnie nie zaszalałam z zakupami i skusiłam się tylko na kilka drobiazgów. Zdjęcia już przygotowałam, pokażę je w następnym wpisie.

15 komentarzy:

  1. Panterka z zary jest najładniejsza i na wesele całkiem dobra. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie będę ukrywala, że żadna z sukienek nie przypadła mi do gustu.
    Też mnie tu mniej ostatnio. Jakoś tracę poczucie sensu w tym blogowaniu.
    Lubię podobne szejki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja wybrałabym tą z TS. Może krawcowa odpruje te skrzydełka?

    OdpowiedzUsuń
  4. Podoba mi się ta sukienka na "modelce". A ja mimo, że czasem brak weny, chęci itp. to chcę blogować, usiądę kiedyś z gorącą herbatką i pośmieję się ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja bym wzięła tą za 199zł - jest boska :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Na ostatnich weselach zaobserwowałam tyle różnych kiecek, że stwierdziłam, że nie ma już czegoś takiego że się "nie nadaje na wesele" :)
    I byłam zachwycona małą czarną koleżanki (simple, popularny model z zamkami) :)
    wrzucę na dniach swój weselny outfit, ciekawe czy Ci się spodoba :)

    p.s. wiem coś o nierzetelnych pracownikach, co roku to przerabiamy przy przyjmowaniu ludzi do pracy przy zbiorach truskawek...

    OdpowiedzUsuń
  7. a może mnie chcielibyście zatrudnić? ^^

    co do sukienek to najlepsza chyba panterka :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ja też byłam ostatnio na weselu i złamałam zasadę sukienek, poszłam w spodniach i eleganckiej bluzce i przyznam że to był strzał w 10! wesele było na powietrzu i przynajmniej nie zjadły mnie komary, a całość i tak była efektowna. Dodatki zrobiły swoje :)

    OdpowiedzUsuń
  9. a sukienek ostatnio było sporo w Zara i H&M ma teraz parę dosyć kolorowych, może warto też zajrzeć do sh? wtedy na pewno nikt nie będzie w tym samym co prawdopodobne przy zakupach w sieciówkach (widziałam kiedyś coś takiego)

    OdpowiedzUsuń
  10. mi się najbardziej podoba ta ostatnia - chociaż "skrzydełka" też by mnie wkurzały, no i chyba jest najmniej weselna z tych trzech... idź w czym Ci wygodnie, nie bywam często na weselach, ale wiem, że teraz jest naprawdę wielka dowolność w strojach i najważniejsze, żebyś się sobie podobała i dobrze się czuła w tym co na sobie masz.
    a co do pracowników... ja mam na to takie swoje powiedzenie: wszyscy chcą mieć pracę, nikt nie chce pracować. o.

    OdpowiedzUsuń
  11. a mi sie podobaja te skrzydlate ramiona:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam chec na tego shake ;) chyba nie jest zbyt trudny w zrobieniu :)

    OdpowiedzUsuń
  13. dzieci są niesamowite!zupełnie inaczej odbierają swiat;)a ile lat ma Twoja siostra?

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak zdawałam na studia nawet o tym nie myślałam, potem rozbudziłam w sobie fotograficzną pasję, chodziłam na kursy, dużo robiłam zdjęć i znalazłam pracę, która na tym polega;) Nabrałam trochę doświadczenia, a teraz myślę, że too już bezsensu (studiowanie czegośo czym mam już niejakie pojęcie), bo trochę na ten temat wiem, a poza tym mam słomiany zapał i podejrzewam,że bym ich nieskończyła, a na dodatek zabiłoby to we mnie pasję.To tak w skrócie;) Z tego samego powodu nie studiuję też iberystyki;P

    OdpowiedzUsuń