26 lipca 2011

INGLOT FREEDOM SYSTEM - moja kolekcja: cienie i palety


Od wielu las jestem wierna firmie INGLOT i właściwie wszystkie cienie jakie posiadam są właśnie tej marki. Na swoim koncie mam kilka "skoków w bok" w postaci kolorowych paletek innych drogeryjnych marek, jednak każdy taki zakup tylko utwierdzał mnie w przekonaniu, iż w tej kwestii nie warto eksperymentować. Kiedyś inwestowałam w małe zestawy cieni (Matrix, Vertigo, Sprint), jednak ostatecznie Inglot Freedom System najbardziej przypadł mi do gustu ze względu na możliwość dowolnego łączenia kolorów, przystępną cenę oraz solidnie wykonane, eleganckie palety, które pozwalają na przechowywanie wszystkich cieni w jednym miejscu. Lubię takie praktyczne rozwiązania.
Moją kolekcję zapoczątkowały wkłady w neutralnych kolorach. Z czasem zapragnęłam kolejnych i obecnie mój zbiór liczy 13 sztuk. Heh, miałam skończyć na 5... :D


Posiadam następujące kolory:

(zdjęcia można powiększyć)















______________________________________________________


(P - wykończenie perłowe/satynowe, DS - wykończenie brokatowe, M - wykończenie matowe)


363 M, 407 P, 402 P, 401 P, 351 M


 503 DS, 349 M, 63 M

394 P, 358 M, 390 M
63 M, 353 M, 349 M, 394 P, 503 DS


351 M, 353 M, 358 M, 390 M


______________________________________________________



Drugą część posta chciałabym poświęcić samym paletom. Jak wiecie (albo i nie) niedawno zostały wprowadzone zupełnie nowe opakowania, a stare wycofano ze sprzedaży na stoiskach stacjonarnych (zostaje allegro i inne tego typu portale). Posiadam zarówno stare jak i nowe palety, więc postanowiłam, że dokonam krótkiej recenzji porównawczej

(nowa paleta)

Jednym z plusów nowej palety jest przeźroczyste wieczko, które ułatwia znalezienie konkretnego zestawu cieni. Stare, czarne opakowania były pod tym względem bardzo niepraktyczne - trzeba było otwierać każdą, aby trafić na właściwą (to bywa dość uciążliwe w przypadku większej kolekcji).
Wadą starego opakowania było to, iż wyjęcie z niej wkładu groziło uszkodzeniem cienia. Pod tym względem nowe palety są bardzo sprytnie wykonane - wystarczy przyłożyć brzeg wieczka do  krawędzi wkładu, a blaszka sama wyskoczy.
Otwieranie starego opakowania jest dość niewygodne, natomiast w przypadku nowej palety wystarczy przesunąć magnetyczne wieczko, jednak trzeba to robić ostrożnie, gdyż zbliżając magnesy do brzegów cieni możemy je niechcący wyjąć i uszkodzić.
Nowe opakowania są bardzo ciężkie i nie posiadają lusterka, dlatego stare paletki sprawdzą się lepiej w podróży.

(stara paleta)


19 komentarzy:

  1. O Inglocie słyszałam bardzo różne opinie. Od zachwytów po dramaty ;p
    Ja rzadko używam cieni :)
    Pozdrawiam ! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jak juz chyba u Ciebie pisalam cieni dawno juz nie stosuje, jak sie chcialam zrobic na starsza to malowałam i ładnie mi to wychodziło, dzis nie mam takiej potrzeby. a z Inglota lubie lakiery :)

    OdpowiedzUsuń
  3. nie posiadam paletki z Inglota, a tak właściwie mam tylko jedną z Oriflame.

    OdpowiedzUsuń
  4. też słyszałam różne opinie negatywne o Inglocie, chyba Aśa jest bardzo nieprzychylnie nastawiona do tej firmy, ale ja uwielbiam ich lakiery!!! Jestem im wierna bardzo bardzo, ale cienie też lubię, choć rzadko używam, raczej jesienią, zimą tylko Bardzo podobają mi się Twoje kolorki. Nowej palety jeszcze nie mam. Kolejne muszę mieć?:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Inglot chyba nie jest zbyt tani, co? Dawno nie kupowałam.

    OdpowiedzUsuń
  6. też lubię cienie tek marki ale co do opakowań to wolę to stare :)

    OdpowiedzUsuń
  7. lubie inglota, ma dobre kosmetyki, no i wizażyści z USA są pod wrażeniem tej marki. Niesamowite że ta polska firma ma już za sobą początki ekspansji za ocean :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dlaczego Warszawa??? fakt nie byłam ani w Krakowie, ani w Łodzi, Gdańsku, Wrocławiu, Pozaniu (chyba takie lokalizacje najczęściej się rozważa. Warszawa mi się spodobała, kiedy wracałam do Lublina to żałowałam że muszę tu mieszkać. Poza tym Warszawa jest najbliżej 160 km, Kraków to jakieś 360, o reszcie nawet nie wspomnę. W Warszawie mam najwięcej znajomych (tutaj w Lublinie to właściwie nie mam prawie nikogo mimo tylu lat tutaj spędzonych). W Warszawie mieszkają dwie rodzone siostry mojego męża z rodzinami i brat z dziewczyną którzy właśnie w tym miesiącu się tam wyprowadzili. Myślę że oprócz tego że w stolicy rynek pracy jest największy dużą rolę gra odległość. Moja Oliwka jest jak na razie jedyną wnuczką mojej Mamy która i tak rzadko widzi z powodu pracy za granicą, a jakbym miała w jakimś Krakowie zamieszkać to już wogóle byśmy się nie widzieli. Coi do pracy to do tej pory przez równo rok pracowałam w dziale organizacji szkoleń jako specjalista ds organizacji szkoleń tyle że na zleceniu;/ świadectwa pracy brak, tyle co referencje dostałam które sama sobie wcześniej napisałam:) Szukam pracy biurowej, asystenckiej, mogę coś organizować bo szkolenia szkoleniami a chyba najwazniejsza jest umiejętność organizacji a z tym nie było źle:) Dlatego Warszawa

    OdpowiedzUsuń
  9. Ładne te cienie, ale ja chyba nigdy nie dojdę już do etapu, że wykończę co mam żeby móc bezkarnie kupić jakieś nowe... Takie pojedyncze cienie kupowałam z ArtDeco, ale nigdy nie kupiłam do nich paletki, trzymam osobno - przez co kilka kolorów straciłam przez strącenie/upuszczenie :/

    OdpowiedzUsuń
  10. mialam kiedys cienie inglota,ale bez szalu dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. ;) świetne te cienie ;)muszę je kiedyś wypróbować ;)
    fajny blog ;p

    OdpowiedzUsuń
  12. bardzo mi się podoba Twoja kolekcja. Jesteś konsekwentna w zakupach, fajne jest to że masz wiele odcieni danego koloru i możesz tworzyć ładne makijaże oka i je wycieniować.

    co do osady średniowiecznej, to jarmark był tylko okazjonalnie. Na co dzień można tam po prostu pochodzić i zobaczyć jak wyglądało życie tysiące lat temu :) Wg mnie to świetny element wycieczki po górach świętokrzyskich, np odwiedzić Święty Krzyż(Łysą Górę), a później właśnie wioskę średniowieczną.
    Ty też byś mogła się tam wybrać, a że ja mieszkam 15 km od tego miejsca, to mogłybyśmy się spotkać :P

    OdpowiedzUsuń
  13. ja też jestem blada, a za tydzień ślub ;/ nienawidzę solarium, samoopalacz boję się, że pobrudzi mi sukienkę - to pewnie pójdę blada jak trup do ślubu ;(

    OdpowiedzUsuń
  14. ;) ja z kolei lubię pojedyncze cienie do powiek Inglota, te z aplikatorem jako zamknięciem :) baaaaaaaardzo wygodne... :)

    P.S. Atrevete ;) oj tak... czasem i tak bywa, ale czy co jakiś czas nie warto potracić czasu? :) sama miewam z tym problem... ale zdarza mi się mobilizacja do marnowania czasu ;) rzadko, bo rzadko, ale jednak :)

    OdpowiedzUsuń
  15. moja Oliwcia obecnie stosuje szampon z Johnsona:) Ile kosztuje pojedynczy cień?

    OdpowiedzUsuń
  16. Tak, pokażę, choć nie był bardzo porywający :) Trudno znaleźć ładną weselną sukienkę w przyzwoitej cenie, która nie byłaby za bardzo "weselna" a jednocześnie nie za bardzo skromna... Ja na szczęście na obu weselach, na których byłam w lipcu miałam inne towarzystwo, więc miałam na sobie tą samą sukienkę :)
    A Ty już czegoś szukałaś na swoje wesele?

    OdpowiedzUsuń
  17. Studiujemy razem, więc spotkam się z nimi w październiku.

    OdpowiedzUsuń