Przygotowania do świąt totalnie mnie wykończyły. Druga połowa grudnia to zawsze mnóstwo biegania, kupowania, pakowania, lepienia, pieczenia, szorowania, ozdabiania, wycierania, ustawiania... i wszystko po to, aby przyjemnie spędzić ten jeden magiczny wieczór. W zeszłym roku byliśmy zaproszeni na Wigilię do siostry mojej mamy, a tym razem role się odwróciły. Przyznam, że zorganizowanie kolacji dla 13 osób było nie lada wyzwaniem, które kosztowało mnie kilka zarwanych nocy. Chyba było warto, bo wieczór mogę zaliczyć do wyjątkowo przyjemnych, zarówno pod względem konsumpcyjnym, jak i towarzyskim. Udało nam się wszystko przygotować na czas, bez nerwów i kłótni, a goście, którzy nie słyną z punktualności pojawili się o umówionej godzinie. Na stole zadebiutowała nowa potrawa według mojego pomysłu - półfrancuskie pierożki z zieloną soczewicą, a lepione przeze mnie po nocach pierniczki (z przepisu Ju :))) ) błyskawicznie zniknęły z patery. Nieskromnie przyznam, że ciasteczka wyszły lepsze niż ze sklepu!Niestety nic nie było w stanie przebić makiełek babci :)
Mikołaj tradycyjnie stanął na wysokości zadania i podrzucił pod choinkę same fajne rzeczy. Oto część z nich:
A to prezent od klubowej Mikołajki (amolko1), który rozpakowałam kilka tygodni temu. Jeszcze się nim nie chwaliłam na blogu :)
Babcia rozdała wszystkim pięknie zapakowane karpetki z "wkładką" w postaci 50zł. Moja siostra dostała tyle prezentów, że niebieski banknot nie zrobił na niej większego wrażenia, co krótko skomentował nasz kuzyn:
Mateusz: Wiesz co Asia, ja się chyba bardziej ucieszyłem z prezentu...
Aśka: A co, dostałes stówę? :D
Haha, przypomniała mi się jeszcze jedna sytuacja z piątku:
Aśka: Justynka, Mikołaj zostawił dla ciebie prezent!
Ja: Dla mnie? Myślałam, że Mikołaj rozdaje prezenty tylko dzieciom.
Aśka: No coś ty! Rozdaje dużym i małym dzieciom, nawet emerytom!
Wczoraj miałam na sobie nową sukienkę z Tally Wejil, a dziś snuję się po domu w dresie i nadrabiam zaległości książkowo-serialowe, czyli uprawiam zaawansowane lenistwo :)
Moje nowe muzyczne odkrycie - Julia Marcell. Jest porównywana do Bjork oraz Olivii Livki (niesłusznie). Moim zdaniem najbardziej przypomina Kate Nash, szczególnie w kawałku "Dancer". Dziś polecam utwór "Matrioshka":
ten leniwy dzień świateczny tpo mój ulubiony moment!ja sie dziś pół dnia snułam w nowej pizamie;)))
OdpowiedzUsuńmuszę poznać ten zapach!!!
a przepis jest Karolamy,ale czuję,ze prostowanie tu nic nie da,przylgnął do mnie na dobre;)ciesze się,że się udały i samkowały:)
OdpowiedzUsuńZnam od dwóch lat Julię M. i wracam do niej właśnie w święta:)
OdpowiedzUsuńMoja babcia też upominała się o te nasze klubowe pierniczki ("A nie ma tych pierniczków, co były w zeszłym roku?";))
Julię często można usłyszeć w radiowej Trójce, zwłaszcza w Offensywie :)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że jak się jutro wybiorę z Nim do lekarza znowu to się dowiem wszystkiego bo nie chciałabym, żeby się to jeszcze, kiedykolwiek powtórzyło :/
Bardzo ciekawe prezenty :)
fajne prezenty, piękna sukienka.. z takich świąt musisz być zadowolona :)
OdpowiedzUsuńfajne prezenty i fajna kiecka :)
OdpowiedzUsuńmama m robila swiateczny obiad dla prawie 20 osob ;)
Wiem coś o tym bo u nas co roku była wigilia ( a mam 4 rodzeństwa z czego 3 z rodziną) i trzeba było to z mamą ogarnąć. a W tym roku wigilia u siostry ( luksus taki że hej przyjechaliśmy do domu i nie trzeba było nic zmywać :))
OdpowiedzUsuńCzyli święta sie udaly. Cziesze sie. I prezenty milutkie ;)
OdpowiedzUsuńWszystkiego dobrego!
ja go pamiętam jeszcze z "Trzeciej planety od słońca":p a ten drugi będzie mi się kojarzył już zawsze z "Wpadką":)
OdpowiedzUsuńNo, Mikołaj rzeczywiście się postarał:) I potwierdzam słowa Aśki - rozdaje nawet emerytom;)
OdpowiedzUsuńPiękna sukienka:)
Kolczyki wkręty bardzo mi się podobają :)
OdpowiedzUsuńNajwięcej powymieniałam przez fb, jest tam taka grupa "oddam w dobre ręce, poszukuję, zamienię". Ale już jej nie polecam, jakiś bałagan się zrobił, kilka panien traktuje grupę jak swoje podwórko... przestało mi się podobać. I chyba się Szafą zainteresuję, bo coraz częściej o niej słyszę w kontekście pozbywania się ciuchów - ja nadal żyję w świecie, gdzie najlepsze na wszystko jest Allegro...
OdpowiedzUsuń