| Chciałam uprać Simbę. Strasznie protestował. |
Przeglądając zawartość mojej szafy i przymierzając po dłuższej przerwie moje ulubione rurki poczułam się jak Kubuś Puchatek, który skuszony słoikiem słodkiego miodku zajrzał do norki swojego przyjaciela i utknął w tej dziurze na amen. Jakimś cudem udało mi się zapiąć spodnie na ostatni guzik, jednak było to możliwe jedynie w pozycji horyzontalnej na bezdechu. Ewidentnie dupa wymknęła mi się spod kontroli, dlatego najlepszym sposobem na pokazanie pośladkom gdzie ich miejsce (wyżej!) było zmuszenie szanownych czterech liter do regularnej aktywności fizycznej. Uwaga, zaczęłam biegać! Początki były straszne, bo po kilku pierwszych marszobiegach wracałam do domu wkurzona na cały świat, zdyszana, czerwona, obolała i nieszczęśliwa, obiecywałam sobie, że już nigdy nie wrócę do joggingu Tylko masochiści lubią się dobrowolnie pocić na łonie natury, w dodatku publicznie i za darmo. A jednak pewnego dnia poczułam nagłą potrzebę rozruszania kości, bo skoro piąta kawa nie pomagała, jedynym sposobem na poprawę samopoczucia była solidna dawka sportu i kilka łyków świeżego powietrza. Tak mi się to spodobało, że zaczęłam powtarzać ten rytuał co 2-3 dni. Odkryłam rewelacyjną, szeroką jak pas startowy trasę ze świeżusieńkim asfaltem. Obecnie droga jest w budowie, więc jeszcze przez kilka miesięcy nie będzie dostępna dla zmotoryzowanych, co mam zamiar maksymalnie wykorzystać. Czuję się wspaniale, gdy w słuchawkach gra moja ulubiona muzyka, a ja mogę się zrelaksować, przez kilkanaście sekund biec z zamkniętymi oczami i śpiewać na głos ukochaną piosenkę, gdyż szanse na spotkanie tam żywej duszy są praktycznie zerowe. Czasami tylko wypatrzę jakąś zdziwioną sarnę lub pilnującego swojego gniazda bociana.

Nikt na mnie nie trąbi, nie gonią mnie bezpańskie psy, nie muszę uważać na dziury w chodniku i jest cudownie. Czuję się wolna i szczęśliwa. Kiedyś po pokonaniu kilkuset metrów miałam ochotę wypluć płuca i umrzeć, a teraz przebiegnięcie 10km nie stanowi dla mnie większego problemu. Chciałabym dojść do 25km tygodniowo, to dużo? Chyba tak, skoro do tej pory pokonywałam może 2km. ROCZNIE.

Moim kluczem do sukcesu jest odpowiednia playlista. Podczas biegania musi mi towarzyszyć muzyka, która pozwoli mi się zrelaksować do tego stopnia, że będę w stanie zapomnieć o tym, że w ogóle uprawiam jakiś sport. Nie od dziś wiadomo, iż wyjątkowo nie przepadam za płynnym i energicznym wierzganiem kończynami dolnymi, więc staram się zminimalizować cierpienie słuchając ulubionych kawałków. Ostatnio namiętnie katuję Talking Heads.
Talking Heads - The Great Curve; Ruby Dear; Girlfriend is Better; Once In A Lifetime; Mr. Jones; Totally Nude; Thank You For Sending Me An Angel; New Feeling; Pulled Up; And She Was; Road To Nowhere; I Zimbra; Psycho Killer; Take Me To The River
Franz Ferdinand - Take Me Out
Linkin Park - Faint
Parka - Disco Dancer
The Fratellis - Chelsea Dagger
The Offspring - Walla walla
Ska-P - Como me pongo
Herbert Gronemeyer - Celebrate The Day
Alpha Blondy - Yana De Fohi
Buraka Som Sistema - Kalemba (Wegue Wegue)
Foals - Hummer
MIA- Bad Girls
Stiekz-O-Matic & Afro Bros - Big Brazil 3.0
Stiekz-O-Matic & Afro Bros - Big Brazil 3.0
Znowu byłam lumpie i jak zwykle udało mi się wyszperać kilka perełek (a to nowość!). Morelowa bluza z koniem (Primark), pasiasty sweter (H&M) o siedemnaście rozmiarów za duży (uwielbiam takie!) oraz koronkowy kardigan (Bik Bok) musiały być moje :) Fioletową marynarkę pewnie kojarzycie z fb, pokazywałam ją kilka tygodni temu.

P.S. Nie potrafię wyśrodkować zdjęć w bloggerze. Pomóżcie!
zazdroszczę. Ja nie umiem, nie lubię i chyba nawet nie mam gdzie biegać ( typowe wymówki dla leniwych, wiem;/) staram sie zmusić do regularnych cwiczen w domu ale bywa różnie, a moje mięśnie zanikają;/
OdpowiedzUsuńno jak zawsze fajne łupy! ja zrobiłam sobie przerwę w treningach z płytka z shape przez to oko. Ale w poniedzialek jeśli jeszcze nie zaczniemy remontu albo nie da mi on w kość do nich wrócę:)
OdpowiedzUsuńdla mnie bieganie to najgorsza forma aktywności fizycznej, tym bardziej Cię podziwiam :) dlatego kupiłam rowerek treningowy;D
OdpowiedzUsuńdla mnie bieganie to najgorsza forma aktywności fizycznej, tym bardziej Cię podziwiam :) dlatego kupiłam rowerek treningowy;D
OdpowiedzUsuńto w paski i bluza z koniem super!!! chociaż pomyślałam, że to jednorożec;)
OdpowiedzUsuńja nie umiem biegać;) heh.
Pozdr.
ja w sierpniu zaczelam biegac, na poczatku bylo ciezko, potem chwilowo polubilam,a potem znienawidzilam.. taki jest moj zapał - b. krótki...
OdpowiedzUsuńco do wysrodkowania zdjec. jak robisz post to na gorze masz taka ikone z kreskami, tam wybierasz czy ma byc do lewej czy do srodka itp. probowalas tak?
Ja chcę tą bluzkę z koniem!!!
OdpowiedzUsuńO mało co nie napisałam, że jak miałabym takie fajne miejsce, to wróciłabym do biegania:) Po krótkim namyśle jednak stwierdzam, że raczej nie.
OdpowiedzUsuńMarynarka strasznie mi się podoba (jej cena jeszcze bardziej), jednak z moim sporym biustem raczej ciężko dorwać marynarkę, która dobrze leży, niestety.
sweter 17 rozmiarów za duży jest boski i musi być równie bosko za duży :))) ja jestem na etapie, że wszystko jest na mnie za małe i próbuję zacząć biegać... już od miesiąca :D
OdpowiedzUsuńnajlepiej wybrać taką formę aktywności która sprawia przyjemność:) a ja lubię jeździć. Rower mam od 17.01, miałam przerwę jak byłam w delegacji a z niej wróciłam chora więc w sumie miałam na początku lutego 2 tygodnie przerwy. A później już jazda codziennie, 7 dni w tygodniu, po powrocie z pracy, po 1 h dziennie, w niedzielę 1.5 do 2 h. Jeżdżę, nie odpuszczam mimo że nie chudnę więc mnie to trochę martwi. Ale czuję że kondycja mi się poprawiła , zawsze jakiś plus. Jutro poszukam tej płyty z Shape:)
OdpowiedzUsuńto nie tradycyjny rower tylko rowerek treningowy, stacjonarny:)
OdpowiedzUsuńKochana a co z wizytami na siłowni??? COś tam nie tak?
OdpowiedzUsuńbieganie coś w sobie ma;)
OdpowiedzUsuńNiestety efektów brak i zastanawiam się czy wogóle będą, przecież jakiekolwiek powinny być po przynajmniej 2 miesiącach regularnej jazdy:( no spodnie jakoś z tyłka mi spadają ostatnio więc może jakies minimalne efekty są ale mi głównie na zrzuceniu oponki z brzucha zależy. Nie zniechęcam się ale teraz będzie taki okres że trudniej będzie mi znaleźć czas , po pracy będę spędzała czas na placu zabaw z Oliwką:) chyba że przed snem będę jeździć od 21.00;DDD kupiłam rower, wydałam kasę to nie odpuszczę, oglądam tv - jeżdżę, czytam książkę, gazetę - jeżdżę więc czas znajduję na tv i czytanie więc na jazdę też.
OdpowiedzUsuńa ja wczoraj w 8 miejscach pytałam o tego shape'a i nigdzie nie znalazłam:(
my od samego początku nie chcemy, ale nie widzimy innego wyjścia, bo ile mozna czekac na cud? wiec jak jedna opcja sie nie powiedzie to wtedy wyjezdzamy :/
OdpowiedzUsuńpachnie ok :)
Taa już planujemy, nawet nie chcę myśleć o kolejnym kacu, ale pewnie tego nie da się uniknąć:)
OdpowiedzUsuńTak, z Ri, chyba za 79 zł,nie pamiętam;)
OdpowiedzUsuńHej, tak ja tez jesatem tego idealnym przykładem. Kupiłam Shape'a z tym zachwalenym treningiem E.Chodakowskiej i wydaje mi się ze to coś dla mnie. Moje cialo na szczescie dość szybko reaguje na ruch więc to mnie zawsze jakoś-tam motywuje ale czasem ciężko za ten pierwszy trening sie zabrać. Ja się do biegania zniechęciłam po szkole podstawowej- pamiętam że ciągle kazali nam robić okrązenia na bieżni na czas a ja jako pulpetowata nastolatka ze skrzywieniem kręgosłupa ( które do dziś utrudnia mi np sprint) nie byłam w stanie dogonić tych bardziej wysportowanych i musiałam znosic narzekania grubej, wyszminkowanej nauczycielki od w-f. Ot, taka mała trauma z dziecinstwa;-) Diś zdaza mi sie co najwyżej jakiś nie planowany trucht, podczas jakiejs pieszej wycieczki po lesie czy jak mnie deszcz złapie na spacerze. I musze przyznać ze nawet taka minimalna dawka ( prócz tego że nie przyzwyczajona do większego wysiłku wypouwam płuca) działa bardzo ożywczo;-)
OdpowiedzUsuńjak ja nie lubie biegac!!! a najlepsze ze w podstawówce byłam w 3 najlepszych biegaczy:)
OdpowiedzUsuńo swoich "aktywnościach" już sobie pogadałyśmy, ja właśnie leżę i próbuję się przekonać, że wcale nie boli mnie głowa i że dam radę iść dalej z a6w, bo wczorajszy kac mi to uniemożliwił, a na dłużej niż dzień przerwy nie chcę sobie pozwolić...
OdpowiedzUsuńbluza z jednorożcem PRZEBOSKA!!!
ja we wrocławskich lumpeksach też ostatnio nic ciekawego nie mogę znaleźć, a jak już się coś trafi to za drogie, chociaż skusiłam się na t-shirt Monki za 10zł z lumpeksu o czadowej nazwie "Tani Armani" :D jak wyjdzie z prania to się pochwalę :)
a co do ciastek... mąkę pszenną zamieniłam na żytnią, płatki owsiane na otręby owsiane, zamiast rodzynek dosypałam cynamonu, zamiast cukru - ksylitol plus trochę cukru-pudru, no a jak wszystko mi się wydało zbyt gęste to dolałam odrobinę mleka. aha, a jabłka miałam ze słoika, takie "szarlotkowe".
kiedy wracasz do Wro? ;> tym razem spróbujmy się skoordynować? :D