14 marca 2010

Mi familia


Sama słodycz :)
(kliknij na obrazek, aby zobaczyć filmik)



Za bardzo przywiązuję się do przedmiotów. Czasami nie jestem w stanie wyrzucić jakiegoś drobiazgu tylko dlatego, że wiąże się z nim jakaś miła historia. Do tej pory mam bilet do kina kupiony podczas ekscytujących wagarów z moją przyjaciółką (:D), papierek po cukierku przywiezionym prosto z Ameryki, czy ususzoną różę od pierwszej szkolnej miłości.
”Learn from yesterday, live for today, prepare for tomorrow”. I know…

Tata robił dziś porządki w szafce ze starociami i znalazł w tam między innymi szkatułkę na biżuterię, która kiedyś należała do babci. Bez wahania oddał ją mojej siedmioletniej siostrze. Aż mnie zabolało serce na samą myśl, że młoda wrzuci ją między swoje zabawki i szybko zapomni o tym, że cokolwiek coś dostała. Bałam się, że ją przypadkiem zniszczy, bo wielokrotnie przekonałam się o tym, że ona nie szanuje takich rzeczy… Dla mnie ten drobiazg ma ogromną wartość sentymentalną, to jedna z niewielu rzeczy jakie zostały mi po babci, a moje siostra z pewnością potraktuje ten prezent jako jeden z wielu. W sumie trudno jej się dziwić, babcia zmarła gdy Aśka miała niespełna roczek, także nawet jej nie pamięta. Poprosiłam tatę, żeby jej tego nie dawał, albo że ja przygarnę ową szkatułkę. Co usłyszałam? Że jego to kompletnie nie obchodzi, ma prawo zrobić z nią co zechce i prędzej ją połamie i wyrzuci, niż ja ją dostanę… Dorzucił jeszcze coś co bardzo mnie zabolało.

Co mam myśleć o własnym ojcu po usłyszeniu czegoś takiego? Rodzice powinni być naszymi najlepszymi przyjaciółmi i służyć pomocą w każdej chwili, a nie bez przerwy sprawiać nam przykrość. Co mam o tym wszystkim myśleć, kiedy po tym jak szczerze wyznam co czuje moja mama zwyczajnie wychodzi, bo nie chce jej się rozmawiać jeśli nie ma mocnych argumentów? Myślę, że gdy miałam 14 lat, to po prostu byłam zbuntowaną nastolatką i często gadałam głupoty, których nie należało brać na serio, jednak teraz jestem dorosłą osobą, która chciałaby być poważnie traktowana.

Koniec rozdziału pierwszego zatytułowanego „Wyciągamy rodzinne brudy”.
Kiedy powstanie rozdział drugi pod tytułem „Pierzemy rodzinne brudy”? Sądzę, że niebawem.

33 komentarze:

  1. oj to tata nie dobrze zrobił... tez sie przywiazuje do rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fatalnie... Ja mam nadzieję, że nie będziesz musiała pisać dalszego ciągu.

    OdpowiedzUsuń
  3. niestety rodziny się nie wybiera :*

    OdpowiedzUsuń
  4. kurcze .... no good:( Dziwne bardzo, że dał siostrze w takim wieku w dodatku! Eh, przykro mi. Oby tata nie sprawił Ci już przykrości!

    OdpowiedzUsuń
  5. nie zazdroszcze sytuacji...:(

    OdpowiedzUsuń
  6. u la la laaaa .... kaszana! ściskam! :*

    co do filmu, to ... możesz mi wysłać? ŁAŁA! czekam!!

    a hiszpański? kurcze, ja nie takiego samozaparcia chyba, albo coś ... ale chcę, chociaz chęci to za mało :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak ja miałam naście lat przysparzałam moim rodzicom wielu problemów, wiele razy sprawiłam im przykrość. Co prawda moi nigdy nie powiedzieli mi nic, co mogłoby mnie zranić, ot morały, rozmowy czasem spokojne, czasem z krzykiem. I naprawdę duzo czasu zajęło mi zdobycie ich zaufania na nowo. Długo i dużo pracowałam na to, żeby uwierzyli we mnie i w moją dorosłość, żeby traktowali mnie poważnie. I udało się. Teraz nasze relacje są naprawdę przyjacielskie. Tobie też sie uda, tylko potrzeba pracy i co najważniejsze szczerości. Nie dawaj się zbywać. Powiedz mamo, zostań, chcę porozmawiać. To działa. Szczera rozmowa zawsze działa. Nie trzeba się wstydzić swoich uczuć,wątpliwości, oczekiwań, łez. Przytulam.

    OdpowiedzUsuń
  8. ah, ja sama już nie wiem ... czasu mi brakuje, albo sobie szukam wymówki. Może po prostu nie jestem stworzona do nauki tego pięknego języka? hmmm... pożyjemy zobaczymy

    besos y abrazos

    OdpowiedzUsuń
  9. przykre że tata tak postąpił, a swoją drogą zabrała bym jej tą szkatułkę po paru dniach, jak już się jej znudzi, ew. spytała czy nie chce Ci jej dać. Takie rzeczy po kimś są bezcenne i warto je mieć.
    I balerin z wpisu niżej są boskie!!! W jakim sklepie były? :)

    OdpowiedzUsuń
  10. no ,serwer jest przeciążony na Wizażu i dlatego;/
    no to pięknie się tata zachował,nie ma co....:/ po pierwsze oczywista sprawa ,ze maluch nie doceni i zniszczy a po drugie..niby czemu nie Ty ją dostałaś?:/

    OdpowiedzUsuń
  11. kompletnie nie rozumiem Twojego taty :/
    importerom wydaje się że napisanie na pudełku co to jest i co tym smarować, ew. ile razy wystarczy, a producenci wychodzą pewnie z założenia, że wszyscy powinni znać języki

    OdpowiedzUsuń
  12. No fakt, do tanga trzeba dwojga. Mimo wszystko wierze, że wszystko się ułoży i Twoi rodzice zrozumieją kiedyś swój błąd. :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Okulary są z Reserved, tutaj masz do nich link na strone groszki.pl : http://www.groszki.pl/groszki/1,95942,7655277,Okulary_Reserved.html Laptop do używania w pracy dostała:)

    OdpowiedzUsuń
  14. oj, jestem w szoku:( przykro mi ze tak Cie potraktowal... :(

    OdpowiedzUsuń
  15. własnie mój mąż nie jest fryzjerem ale raczej nie dało się nic zepsuć bo ja wciąż farbuję wółosy na brąz i naturalny kolor też podobny:)

    OdpowiedzUsuń
  16. dzieki:*

    wiem o co chodzi,doskonale rozumiem że to chodzi o wartośc emocjonalną no i tym bardziej jest przykre:( Mój ojciec jest podobny....:(

    OdpowiedzUsuń
  17. Jezu, nie wiem, co napisać...musiała Cię strasznie zaboleć taka reakcja taty:/
    A co do przywiązania do różnych, na pierwszy rzut oka często "śmieciowych" drobiazgów - też to mam, a że takie zbieractwo trwa u mnie wiele, wiele lat, można sobie wyobrazić, jakie ilości "skarbów" nagromadziłam;)

    OdpowiedzUsuń
  18. to niedobrze...ja też u siebie zaobserwowałam że mieliśmy różne etapy było gorzej ale teraz jest już ok może rodzice czasem potrzebują czasu żeby zaakceptować nas jako już dorosłych ludzi?

    OdpowiedzUsuń
  19. tu eres loco !! te amo guapa !!

    yo beso, abrazo y acaricio ...

    muaaaaaaaaaaaaaaa

    zaczynamy naukę!

    OdpowiedzUsuń
  20. Kurcze, zmartwiłaś mnie tym, co napisałaś o rodzicach. Jest aż tak źle??? U mnie w domu było sztywno. Moi rodzice nie byli dobrani - każdy z innej bajki. Nie mówiło się o uczuciach, nie zwierzało się, nawet "dziękuję czy przepraszam" było mi trudno powiedzieć podczas, gdy obcych obsypywałam takimi słowami. Moja mama mało ze mną rozmawiała ale to przez ojca. On ją zmienił,"popsuł". W każdym razie dzisiaj wiem, że mogę jej mówic o wszystkim i sama się czasem dziwię o czym jej opowiadam. Może do Twoich rodziców musi dojść, że jesteś już równorzędnym członkiem rodziny, który wszystko rozumie i z którym można dyskutować??? Mam nadzieję, że będzie dobrze. :* ps. Pytałaś jak spędzałam wieczór ale już nie wiem który. :) W piątek pojechałam w Bory na działkę Wojtka i jego rodziny. Skręcałam tam najróżniejsze meble i po tym szłam spać. I tak przez 2,5 dnia. :) Wrrrr...to straszne ale nie chce tej działki.

    OdpowiedzUsuń
  21. ale ja tylko troszeczkę pisze :)
    w haemie czasem bywają XS ale fakt - tylko czsem;
    dobrze że tata nie dał tego pierścionka Twojej siostrze :)

    OdpowiedzUsuń
  22. niestety, jesli chodzi o rodziców, to wiele mogłabym napisać, w sumie wiele napisałam w KG na blogu kiedyś...bardzo mi przykro i przytulam:*****

    OdpowiedzUsuń
  23. to faktycznie.... mało miłe.... :((
    przykro mi....
    qrde...
    :(
    :*

    OdpowiedzUsuń
  24. Mieszkam nadal, poprawiło się, bo jak widać nieszczęście zbliża, nie chcę mówić o co chodzi, ale wpadałam w ogromne kłopoty na początku roku, nie tylko ja, ale i rodzice bardzo to przeżyli i od tamtej pory, jest całkiem dobrze, poza tym mój tata zachorował na raka, miał operację, to zbliżyło rodziców do siebie, ale i mnie do nich, także jest względnie dobrze.

    Doskonale rozumiem, co to znaczy chcieć się wyprowadzić. Przemyśl, wiele osób, które własnie się wyprowadziło twierdzi, że potem relacje z rodzicami się poprawiły.

    Ja póki co nadal myślę, ale ze względu na taty chorobę wiem, że tego nie zrobię, nie zrobię mu tego. Poza tym mama też to wszystko bardzo przeżywa, więc siłą rzeczy..

    OdpowiedzUsuń
  25. w takim razie Babcia okazała się być niezwykle przewidująca osobą :) i dobrze - przynajmniej taką masz po Niej pamiątkę

    OdpowiedzUsuń
  26. Smutne nie lubić swoich rodziców ale to i tak chyba lepsze niż myślenie o ojcu, że nie istnieje. Ja tak właśnie myślę o swoim a najchętniej nie myślałabym o nim wcale ale to niemożliwe. Szkoda, że nie umiem doradzić Ci nic mądrego - jak odwrócić Twoją sytuację. Pozostaje tylko wierzyć, że będzie lepie. Może jeśli nie ustaniesz w swoich próbach, będziesz mówiła mamie/tacie o tym, co Cię boli, to w końcu któregoś dnia to do nich dojdzie. :* ps. Będę pamiętała na wszelki wypadek, że miałaś ochotę poskręcać meble :)

    OdpowiedzUsuń
  27. I jeszcze jedno. W jakim mieście mieszkasz?

    OdpowiedzUsuń
  28. zrobiłam wpis ale tak na szybko więc go usunęłam..nie wiem czemu pokazuje Ci,że on jest..

    OdpowiedzUsuń
  29. u mnie jest całkiem podobnie, rozmowy o uczuciach po prostu nie istnieją, smutne...

    a co do przedmiotów to mam zupełnie tak samo, bardzo się przywiązuję i szkoda mi kiedy coś dla mnie wartościowego trafia w niepowołane ręce :/

    OdpowiedzUsuń
  30. az nie wiem co napisac mam, poprostu przytulam...:***

    OdpowiedzUsuń