24 marca 2010

Powrót do formy

Co się dzieje… Wiosna, słońce, ciepłe powietrze, a ja… zasypiam :-/!!! Wczoraj było podobnie. Codziennie kładę się spać między północą, a 1.00 i wstaję najwcześniej o 7.00. Rano mam mnóstwo energii, w ciągu dnia też, ale ok. 17 bardzo często dopada mnie potworne zmęczenie, oczy dosłownie same mi się zamykają i kompletnie nie mogę tego opanować. Czuję się tak mniej więcej przez 1,5-2 godziny, natomiast ok. 20.00 ponownie nabieram energii. Popołudniowa drzemka nie jest dobrym rozwiązaniem, bo zwyczajnie nie potrafię spać w dzień. Jeśli zasnę to raczej przez przypadek i zaledwie na kilka minut, a po przebudzeniu jestem jeszcze bardziej rozbita do końca dnia. Kiedyś bardzo mało spałam przez kilka nocy z rzędu i pewnego dnia oglądając jakiś serial zasnęłam podczas przerwy reklamowej. Obudziłam się po 3 minutach, a miałam wrażenie jakby moja drzemka trwała kilka godzin. Wieczorem nie chce mi się spać, rano też nie, po południu po prostu nie mogę spać, więc do cholery kiedy mam odpoczywać, żeby czuć się dobrze?????!!


Zgodnie z obietnicą, w niedzielę rozpoczęłam sezon joggingowy i tylko uświadomiłam sobie jak bardzo nienawidzę tego sportu :D Owszem, uwielbiam kontakt z przyrodą, lubię te chwile, kiedy jestem sama na leśnej ścieżce, mam słuchawki na uszach i na kilkadziesiąt minut mogę wyłączyć myślenie, tylko… nie lubię biegać :D Tyłek rośnie, więc jakiś sport jednak trzeba uprawiać, dlatego przynajmniej przypomniałam sobie o moim karnecie na siłownię i dziś zawitałam w tymże miejscu po długiej nieobecności. Dzikie tłumy na sali, wszyscy nagle przypomnieli sobie o zbliżającym się wielkimi krokami sezonie bikini. Po treningu wróciłam do szatni, gdzie zastałam nagą niewiastę swobodnie spacerującą między szafkami. Teoretycznie nie było w tym nic złego, ale tym razem trwało to dobre 10 minut, przez co większość osób przebywających w szatni zaczęła się czuć nieswojo. Rozumiem, że była wyłącznie w towarzystwie kobiet (choć nigdy nie ma pewności, że jakiś facet „pomyli” drzwi, byłam tego świadkiem nie raz :D), jednak w tym przypadku nie czułam się w pełni komfortowo. A Wy jak do tego podchodzicie? Przeszkadza Wam coś takiego?



Piosenka, która dedykuję ***** ****** ********** xD






12 komentarzy:

  1. heh, chyba dziwnie bym się czuła, ale pewnie po prostu starałabym się nie zwracać na nią uwagi. Ja na temat spania, wyspania i odpoczywania to już lepiej nic nie pisze;)

    OdpowiedzUsuń
  2. nie raz byłaś świadkiem kiedy kobiety kąpały się nago, przebierały przy wszystkich, zero krępacji, ale na basenie. Po fitness nigdy z czymś takim się nie spotkałam ;P jednak 10 minut to moim zdaniem o wiele za dużo, pewnie zaczęłabym się czuć dziwnie..
    a zmęczenie to może jest przesilenie wiosenne?

    OdpowiedzUsuń
  3. to chyba jakaś ekshibicjonistka :)
    a ja uwielbiam bieganie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Będąc studentka AWFu codziennie oglądałam damskie tyłki i nie przez kilka sekund. Zdarzało się też przez przypadek dojrzeć męki, co nie zawsze było przyjemne. W każdym razie na uczelni nagość była czymś normalnym. Ale w klubie/na siłowni - bez przesady. Zrozumiem to, gdy babka wejdzie czy wyjdzie z pod prysznica nago ale paradować z tyłkiem na wierzchu między szafkami??? Od czego są ręczniki??? Gdyby tylko mnie musnęła swoimi pośladami to bym jej zrobiła aferę. Pewnie była z niej niezła laska i chciała się pokazać? ps. Ja nie cierpię biegać. Lubiłam krótkie dystanse ale dystans powyżej 400m były przeze mnie znienawidzone.

    OdpowiedzUsuń
  5. ja bym się dziwnie czuła... rozumiem chwilkę być bez niczego,bo np idziemy po ręcznik ale żeby tak paradować? blee :/ ja też nie lubię biegać, ale myslę że teraz jak juz jest ciepło,to mój boy pewnie będzie chciał mnie wyciągnąć do parku ... :) ale jeszcze 2 tyg mam karnet do siłowni więc będę miała wymówkę :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Jezu jak ja nieznoszę biegania!!! Próbowałam dawno temu kilka razy i to zdecydowanie nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  7. kiedys lubialam biegac teraz nieznosze:D

    OdpowiedzUsuń
  8. mi bardzo przeszkadza jak panny paradują w szatni na golasa:)a moze szybki marsz??

    OdpowiedzUsuń
  9. ja bym się czuła co najmniej dziwnie :P rozumiem że trzeba się przebrać, wziąć prysznic itp. ale przecież można to zrobić jakoś dyskretnie, zwłaszcza że jak sądzę nie znacie się nawzajem zbyt dobrze :P

    OdpowiedzUsuń
  10. pewnie nieswojo by było. Zazdroszczę Ci tego biegania :D Chciała bym sobie też pobiegać ale za dużo obowiązków, chociaż mam cichą nadzieję że uda mi się 2-3 razy w tygodniu, jak już wiosna się rozkręci na dobre :)

    OdpowiedzUsuń
  11. a czemu nie :)
    najważniejsze że z dziadkiem ok

    OdpowiedzUsuń