Mama mówi, że zbyt często wypowiadam słowo „nienawidzę”, natomiast pan od językoznawstwa wyraźnie zachęca nas do jego używania. Namawia nas także to śmiałego „rzucania kurwami” o ile będzie to odpowiednio uzasadnione. Jednym słowem poleca nam bycie szczerym i proponuje jawne wyrażanie emocji.
Właśnie dlatego napiszę, że qurfa nienawidzę psa sąsiadów, który zamieszkuje budę znajdującą się TUŻ pod moim oknem. Nienawidzę psa, który właśnie dziś, właśnie tej nocy postanowił nieprzerwanie (o tak!) szczekać przez bite trzy godziny, od 3 do 6 nad ranem… Tak na marginesie (ah, czy to ważne) dodam, że położyłam się spać ok. 2, po czym przez dłuższą chwilę próbowałam zasnąć. Z trudem udało się (ba! Nawet przyśnił mi się baaaaardzo miły sen…), po czym ta piekielna bestia zaczęła hałasować. Nie pomogła mp3 na uszach, bo ten dzikus zagłuszał każdą piosenkę. Budzik miałam nastawiony na 6.30. Wyspałam się dziś za wszystkie czasy… Rano musiałam być rześka i trzeźwo myśląca, dlatego zaraz po przebudzeniu wypiłam dwie mocne kawy, które postawiły mnie na nogi na tyle skutecznie, że czułam się niemalże tak beztrosko i radośnie jak po trzech piwach. W takim nastroju pojawiłam się na zaliczeniu z łaciny. Nie wiem jak to możliwe, ale ZAWSZE dopada mnie niekontrolowana głupawka na tym przedmiocie, co skutkuje wieloma wybuchami śmiechu w najmniej odpowiednich momentach, tak jak na przykład tydzień temu. Mam też nauczkę, że mój notes to wcale nie mój osobisty notes, w którym mogę zapisywać wszystko, na co tylko mam ochotę (zaliczają się do tego także niecenzuralne treści), gdyż w każdej chwili Pani Poczwarka może go sobie na chwilkę przywłaszczyć i skontrolować, jak mi idzie tłumaczenie zdania o tym jak to podczas id marcowych padł Juliusz Cezar, jednocześnie mając wgląd w moje prywatne zapiski. Oj Justyna!
Przepiłam moją ulubioną część garderoby – klasyczną, czarną kamizelkę z kappahla…. Nie mam jej już od dwóch tygodni ale oficjalnie mogłam stwierdzić jej zniknięcie dopiero dziś, gdyż w końcu się rozpakowałam po przyjeździe (ok., jeszcze nie do końca, ale pracuję nad tym :P)> Swoją drogą doszłam do wniosku, iż nie warto się rozpakowywać po podróży. Po powrocie z Zakopanego nie rozpakowałam kosmetyków i skarpetek, dzięki czemu zaoszczędziłam sporo czasu przed wyjazdem do Szklarskiej.
Może nieco przesadziłam ze słowem „przepiłam”, bo chyba wiem dlaczego kamizelka nie wylądowała w walizce… Otóż ostatniego dnia imprezowaliśmy do późna, a wyjazd zaplanowaliśmy na 6 rano, co oznaczało pobudkę godzinę wcześniej. Byliśmy bardzo zmęczeni i pakowanie zostawiliśmy na ostatnią chwilę, czyli jednak po śniadaniu :P. W takich momentach zawsze coś musi się potoczyć nie po mojej myśli (piłaś niezbyt oszczędnie i nie miałaś nawet najmniejszego kaca, więc jakąś karę musisz ponieść, nie ma tak!). Po przebudzeniu zorientowaliśmy się, że w całym mieście nie ma prądu, także zbieraliśmy rzeczy przy blasku latarek z dwóch telefonów. Nie mogę odżałować tej kamizelki!
Po dwóch tygodniach przerwy miałam zajęcia z dziećmi. Dziewczynka, którą na początku bardzo polubiłam, za każdym razem coraz bardziej mnie denerwuje. Ma gdzieś to co do niej mówię, jest roztrzepana, denerwująca i potwornie męcząca. Przynajmniej reszta dzieci jest w porządku, szczególnie najmłodszy Max, który radzi sobie coraz lepiej :)
Kilka dni temu zobaczyłam COŚ co mnie koszmarnie zraniło. Wczoraj odkryłam kolejny element układanki. Kolejny, a może ostatni? Nie wiem co o tym myśleć. Z jednej strony zrobiło mi się niesamowicie przykro, ale z drugiej może to dobrze, że tak się wszystko potoczyło? Pewnie tak właśnie jest, ale minie trochę czasu, zanim to sobie w stu procentach uświadomię.. Najtrudniej przestać o tym myśleć….
Ta piosenka jest magiczna! Akustyczna wersja zdecydowanie wygrywa z oryginałem.
O rany, ja bym się zapłakała na śmierć gdybym zostawiła gdzieś jakąś część garderoby!!!
OdpowiedzUsuńmam może podobnie, ale mam dłuższe włosy, a chce coś krótszego i jakoś tak fajnie"wygryzione" :D
OdpowiedzUsuńahh jak ja uwielbiałam zajęcia z łaciny..jedyną pamiątkę będę mieć już zawsze:)"pulvis es et in pulverem reverteris" z tego co czytam to ty też chyba uwielbiasz łacinę:)? ps fajny kawałek**
OdpowiedzUsuńaż tak drastycznie nie planuję, ale jak będę kupować farbę zobaczę co mi w oko wpadnie, chciałabym jakiś ciepły lub miedziany brąz
OdpowiedzUsuńA to ciekawe,bo mi bycie szczerym i jawne okzywanie emocji nigdy na dobre nie wyszło:P O rzucaniu kurwami już nie wspomnę, nawet tymi uzasadnionymi:P Szkoda kamizelki, szkoda...
OdpowiedzUsuńja bym temu psu rzuciła stos kiełbas :D może na chwile byłby spokoj hehe. ciekawe co by powiedzieli ludzie gdybym qrwai zaczeła rzucac w tramwaju :D już widze te miny zgorszonych babć haha :D
OdpowiedzUsuńWidzę że na uczelni masz ciekawych nauczycieli;D
OdpowiedzUsuńno nic poczekamy na zaangazownie Klubowiczek ciesze sie ze tak podjelas temat i doceniam bardzo :)ale niby kazda chce tylko nic nie wiadomo co i jak...jakos Skarbek ma racje wszystko tak sie rozłazi.....
OdpowiedzUsuńMoże lepiej, ze natknęłaś się na kolejny kawałek układanki teraz a nie np. za pół roku? Odpisałam Ci na FB. A co do psa - ja bym za każdym razem, gdybym miała taką akcję, dzwoniła na policję. A swoją droga nie rozumiem właścicieli. Oni nie słyszą tego szczekania?
OdpowiedzUsuń:-)
OdpowiedzUsuń