Zamiast oglądać transmisję z pogrzebu, ten dzień spędziłam bardziej aktywnie, co tylko wyjdzie mi na zdrowie. Na nowo pokochałam rolki i tak się rozbujałam, że przejechałam wszystkie okoliczne wioski wzdłuż i wszerz, w sumie pokonując już nie 15, a prawie 30km o ile google maps nie kłamie. Ten sport wciąga!
Wczoraj pojechałam z przyjaciółką na "Shutter island". Nawet w kinie nie puszczają reklam podczas żałoby narodowej! Szkoda, że jutro wszystko wróci do normy... Choć podczas seansu serce waliło mi jak młot, kilka razy porządnie się przestraszyłam, to jednak film mi się podobał, bo pomimo tych wszystkich drastycznych scen nie można powiedzieć, że nie warto go obejrzeć, Ellemo miała rację, ludzie tak wciągnęli się w akcję, że nawet nikt nie był w stanie chrupać popcornu :D Pełne skupienie połączone z przerażeniem. Warto go zobaczyć, ale nie w samotności i nie na komputerze :)))
Pomijając serię bardzo podejrzanych zbiegów okoliczności, których jestem świadkiem na co dzień, od kilku dni mam strasznie dziwne sny. W zeszłym tygodniu śniło mi się środowe popołudnie, które w rzeczywistości miało taki sam przebieg jak to, które przeżyłam jedynie w wyobraźni. Niedawno miałam niesamowicie długi sen z dość ładnym aktorem w roli głównej. Ciągnął się w nieskończoność i zakrawał o fabularny film romantyczno-psychologiczny. Posiadał wstęp, klasyczne rozwinięcie, stosunkowo niewiele niezrozumiałych zwrotów akcji (które akurat są stałym elementem moich wyimaginowanych historii powstających podczas fazy REM), a nawet morał! Kiedy akcja rozwinęła się na dobre, na chwilę przebudziłam się we własnej świadomości i modliłam się, żeby nie ocknąć się naprawdę i chociaż poznać zakończenie wyjątkowo spójnej historii. Udało się. Morał był taki, że należy wierzyć w miłość i nie wstydzić się własnych uczuć, a także ufać ludziom oraz mieć nadzieję na lepsze jutro. Nieźle…
Wczoraj śniło mi się, że słuchając Boba Marleya paliłam zioło z wysokiego słoika po zielonych oliwkach sin hueso firmy La Sevillana. Jak to możliwe, nie mam pojęcia. Morału nie dostrzegłam. Może to była taka delikatna sugestia, aby włączyć "Buffalo soldier"? Dobrze, "Łojojo, łojojoj, łojojojojojojo....!" <3<3<3
Ten wpis miał być inny, ale jest taki :P
ha ha ha czyli sny widze masz równie intensywne i ciekawe jak ja ;];];]
OdpowiedzUsuńniezłe te Twoje sny. Mnie się ostatnio tez coś tam śni, ale rzadko pamiętam :( buuuu ....
OdpowiedzUsuńbo rolkia fajne sa ;)))
OdpowiedzUsuńdobry wpis jest :]
OdpowiedzUsuńJa dwa sezony temu nabyłam rolki ale jeszcze się na nich porządnie nie nauczyłam jeździć. Wiem, wstyd. Ale to właśnie ze wstydu się nie nauczyłam. Nie mam za bardzo z kim szusować a samej przed blokiem mi się wywalać trochę głupio. Tym bardziej, że mogę się natknąć na jakieś dzieciaki ze szkoły, które potem będą opowiadać, jak to p. Formella zaliczała gleby. :) Lubię spać, bo uwielbiam sny. Nie ma nocy bym nie zapamiętała choć jednego. I często ma tak, jakby mi się wyświetlał film w głowie. :) Kocham to. A co do filmu, wczoraj widziałam, na kompie. Owszem, niezły scenariusz ale ja, żeby się nieco mocniej przestraszyć, potrzebuję większego bodźca. Ale jakby nie było film niezły. :)
OdpowiedzUsuńO w mordę powaliły mnie Twoje sny:D Ciekawe co Freud, by na to powiedział:P A film widziałam i bardzo mi się podobał. W niedzielę też nie katowałam się telewizyjną relacją z pogrzebu, tylko śmigałam na rowerze;)
OdpowiedzUsuńNiezłe sny masz :) film oglądałam, tez mi sie podobał. ja zaraz lecę na pilates :)
OdpowiedzUsuńMam głęboką i szczerą nadzieję, że nie miewam takich cudnych, sugestywnych, pokręconych snów; dlatego nadzieję, że snów swoich prawie nigdy nie pamiętam, i ciężko by mi było pogodzić się z faktem, że nie pamiętam czegoś tak fajnego. Dlatego pozostaję w nadziei, że śnią mi się jakieś pierdołowate pierdoły, niegodne zapamiętania;)
OdpowiedzUsuńA to ciekawe, morału nie było przy paleniu zioła? Eee:))))
OdpowiedzUsuńmi sie snia ostatnio jacys faceci, atrakcyjni i chetni... dziwne;/
OdpowiedzUsuńrolki to wspomnienie z dziecinstwa:)) oj jezdzilam jak szalona!
a moje nogi niestety nie opalone, widocznie na zdjeciu tak wyszly, w cieniu;/ no i mam rajstopy na sobie, ale cieliste
Oregano??? Podłość ludzka nie ma granic, naprawdę:)
OdpowiedzUsuńrolek nie mam, ale chciałabym sobie kiedyś sprawić. Jako dziecko miała wrotki i mi sie podobało :D
OdpowiedzUsuńhaha, swietne sny :)
OdpowiedzUsuńbardzo genialnie, tym bardziej, że nawet nie zapytała mnie o zdanie oO
OdpowiedzUsuń