„W pierwszej połowie miesiąca wygrzewać się będziesz w cieple dobrych uczuć płynących od strony otoczenia rodzinnego, ale i ludzi wybranych, bliskich sercu. Możesz poznać kogoś, kto na dłużej zajmie miejsce w Twoich myślach i uczuciach. Dobry czas dla Raków pracujących twórczo. Dopisze wena i pomysły, mogą pojawić się też okazje dodatkowych zarobków – wcale nieskromnej wysokości.”
Nie wiem dlaczego lekturę najnowszego numeru Twojego Stylu (trzeba przyznać, że bardzo udanego) rozpoczęłam od strony z horoskopem. Przecież nigdy ich nie czytam. O ile pierwsze słowa nijak mają się do rzeczywistości, to ostatnie zdanie niestety pasuje jak ulał.
W tym tygodniu mogłam zostać bogata przyjmując propozycję jak sądzę dobrze płatnej pracy. Mogłam, bo oczywiście jej nie przyjęłam, a dlaczego? Już wyjaśniam.
Środek tygodnia, środek dnia, centrum miasta. Nagle pod pretekstem sprawdzenia godziny zatrzymuje mnie jakiś chłopak. Naprawdę ładny i z pozoru sympatyczny. O dziwo kilkadziesiąt metrów dalej wpadam na niego ponownie.
- Cześć! Słuchaj, może szukasz pracy? – zapytał z uśmiechem na twarzy prezentując doskonale białe zęby.
„Ale mam szczęście, akurat szukam jakiegoś zajęcia na wakacje!” –pomyślałam, zanim w głowie zapaliła mi się ostrzegawcza lampka.
- Co masz na myśli?
- Mamy takich fetyszystów, oni płacą za różne rzeczy. – odpowiedział jak gdyby nigdy nic.
Pierwsza myśl: „FASZYSTÓW? Jakich znowu FASZYSTÓW do cholery? :P Niby za co oni płacą? Musiałam coś żle zrozumieć… Przecież nie chodzi o…”.
Nie wiem dlaczego lekturę najnowszego numeru Twojego Stylu (trzeba przyznać, że bardzo udanego) rozpoczęłam od strony z horoskopem. Przecież nigdy ich nie czytam. O ile pierwsze słowa nijak mają się do rzeczywistości, to ostatnie zdanie niestety pasuje jak ulał.
W tym tygodniu mogłam zostać bogata przyjmując propozycję jak sądzę dobrze płatnej pracy. Mogłam, bo oczywiście jej nie przyjęłam, a dlaczego? Już wyjaśniam.
Środek tygodnia, środek dnia, centrum miasta. Nagle pod pretekstem sprawdzenia godziny zatrzymuje mnie jakiś chłopak. Naprawdę ładny i z pozoru sympatyczny. O dziwo kilkadziesiąt metrów dalej wpadam na niego ponownie.
- Cześć! Słuchaj, może szukasz pracy? – zapytał z uśmiechem na twarzy prezentując doskonale białe zęby.
„Ale mam szczęście, akurat szukam jakiegoś zajęcia na wakacje!” –pomyślałam, zanim w głowie zapaliła mi się ostrzegawcza lampka.
- Co masz na myśli?
- Mamy takich fetyszystów, oni płacą za różne rzeczy. – odpowiedział jak gdyby nigdy nic.
Pierwsza myśl: „FASZYSTÓW? Jakich znowu FASZYSTÓW do cholery? :P Niby za co oni płacą? Musiałam coś żle zrozumieć… Przecież nie chodzi o…”.
Idealna piosenka na pogodę za oknem:
"jestem tak zajęta nic nierobieniem, że nie mam czasu żeby coś zrobić! BOSKIE!
OdpowiedzUsuńale z FASZYSTAMI to dałaś czadu!!
Ps. trzymaj się tej "charytatywnej" roboty :) mogą z tego być niezłe przyjemne kokosy!!
Ps.2. strasznie mi się podoba teraz Twój blog - znaczy się, szata graficzna :)
co za propozycja.. mnie sie kiedys jeden chłopak na ulicy zapytał czy chce się z nim kochać.. :D
OdpowiedzUsuńO rany, nieźle... Ciekawe jaki fetysz go interesował:)))
OdpowiedzUsuńMnie kiedyś na dworcu w Gdyni taki podobny zagadnął. Ja to tylko jakiś dziwnych typów przyciągałam. Nie powinnas pracować charytatywnie. Szef Twojej mamy powinien pomyśleć i zatrudnić Cie "na zlecenie" i zapłacić kilka groszy. :*
OdpowiedzUsuńDawno, dawno temu, kiedy po świecie chodziły jeszcze dinozaury, a ja byłam młoda, dostałam podobną propozycję, tyle, że wyrażoną bardziej chamsko i otwarcie; dostałam wtedy ataku histerycznego śmiechu...
OdpowiedzUsuńA dlaczego za dopieszczanie nawozowego hiszpańskiego klienta szef mamy Ci nie zapłaci? Chyba powinien, tym bardziej, że to taki wazny dla firmy klient.
omg, też bym chyba nie wiedziała jak zareagować. no, ale grunt, że jakoś wybrnęłaś ;)
OdpowiedzUsuńwiesz, to nie tak, że on wyczytał w moich myślach, że pragnę aparatu. Ja mu to po prostu powiedziałam :P heh ... niespodzianka miało być to, że mi go po prostu kupi (czyt. weźmie na raty) :P
OdpowiedzUsuńNo nieźle!!!:) Ja bym zwiewała jak najprędzej hehe Zawsze chciałam nauczyć się hiszpańskiego! Uwielbiam! :) A już jak pojechałam do Salou to się zakochałam na całego!
OdpowiedzUsuńJa to nie mogę nauczyć się jednego języka porządnie tylko kilka tak średnio. I znam tak mniej więcej: angielski, szwedzki, rosyjski i niemiecki. Muszę się za to wziąć w końcu!:)
chetnie przygarne cos z Twojego Stylu;))
OdpowiedzUsuńja bym byla bardzo zniesmaczona taka oferta pracy... nie lubie jak ludzie nie szanuja mojej osoby;/// a takie cos tak wlasnie odbieram...
u mnie nawet hm nie ma;((
zazdroszczę ci znajomości hiszpańskiego w szkole się uczyłaś?
OdpowiedzUsuńOooo w mordę ostra jest ta piosenka, już mi w głowie utkwiła i nucę non stop:P Masz może w wersji mp3:P
OdpowiedzUsuńco za propozycja;/
OdpowiedzUsuńah! to ja powinnam się dobrze rozglądać za jakąś propozycją bom przecież Rak! :)
OdpowiedzUsuńja kiedyś miałam na Piotrkowskiej też niezłą przygodę - zaczepia mnie koleś i po angielsku pyta, czy nie wiem, gdzie tu najbliższy klub go-go. Odpowiadam, że nie mam pojęcia, a on na to, czy bym mu w takim razie nie "pomogła"... no oczy z głowy!
gratuluję charytatywnego operowania hiszpańskim! zwłaszcza dziś kiedy mam mega teścior z hiszp. :)
mnie zatkalo czytajac twoja opowiesc...
OdpowiedzUsuńBezczelny baran...
Choc nie powiem FASZYSCi mnie rozbawili:)
Pozdrawiam