
Rok temu pracowałam jako tłumacz na ogólnopolskich targach ogrodniczych. Tym razem również udało mi sie wziąć w nich udział, z czego strasznie się cieszę. Przez dwa dni mogłam poudawać eksperta od wyposażenia szklarni, w tym lamp, opryskiwaczy, cieniówek, lanc i haczyków, czyli sprzętu na którym kompletnie się nie znam, ale wystarczyło nauczyć się
kilkudziesięciu angielskich zwrotów, aby zabłysnąć :). Nie dość, że to zajęcie dało mi dużo satysfakcji, podbudowało moją pewność siebie i wiaree we własne możliwości, to przede wszystkim dostarczyło mi dużo rozrywki. Wróciłam bogatsza nie tylko o pensję, ale i o nowe
doświadczenia i znajomości. Okazało się, że jeden z Holendrów przed laty był gwiazdą tamtejszej sceny muzycznej. Na początku mzslalam, że Nas zwyczajnie wkręca, ale po
przeszukaniu youtube było jasne, że jak najbardziej mówił prawdę! Rozentuzjazmowana
Marzena (hostessa) próbowała być miła i chciała powiedzieć, że z chęcią dołączyłaby do chórku
John'a. Niestety przekręciła wymowę słówka "choir" i zamiast "aj łont tu bi jor kłajer"
krzyknęła "aj łont tu ni jor hor", czyli zaproponowała naszemu zagranicznemu gwiazdorowi, że z przyjemnością zostanie jego dziwką. Co więcej była ładną, szczupłą, naprawdę atrakcyjną blondynką, więc pewnie domyślacie się jakie były miny reszty facetów, którzy przysłuchiwali się tej rozmowie :D
Te z Was, które ostatnio oglądały wiadomości z pewnością słyszały o zamieszaniu z wycieczkami
polskiego biura podróży Selectours. Wiele osób z dnia na dzień musiało zakończyć swoje urlopy, bo agencja nagle ogłosiła upadłość. W grupie tych pechowców znalazła się też mama mojej
przyjaciółki z mężem. Planowali spędzić 2 tygodnie w Turcji, tymczasem po 6 dniach dowiedzieli się, że mają kilka godzin na opuszczenie hotelu, bo wieczorem odjeżdża autokar, który odwiezie ich na lotnisko. Zamiast w przyszłą środę do domu wrócą jutro rano. Mam nadzieję, że przynajmniej odzyskają pieniądze za ten wyjazd!
hehe niezła ta koleżanka:) słyszałam o tym biurze, podobno byli ubezpieczeni??
OdpowiedzUsuńnie ma to jak znajomosci i doswiadczenia :)
OdpowiedzUsuńo kurde to niezle z ta wycieczka... wkurzylabym sie na maxa!
OdpowiedzUsuńChciałabym znać dobrze choć jeden obcy język, ale niestety nie mam talentu do tego:/ Dlatego czasem wolę się nie odzywać niż palnąć głupotę, jak twoja koleżanka:P
OdpowiedzUsuńZnajoma szefowej została wyciągnięta prawie siłą z morza w Egipcie i zapakowana w tempie ekspresowym do samolotu. Koszmar nie wakacje.
OdpowiedzUsuńwyobraź sobie że mój brat z żona mieli korzystać z usług tego biura... nawet nie chcę myśleć co by było...
OdpowiedzUsuńFajnie, ze tak dobrze odnajdujesz się na tak wielkich, poważnych imprezach, jak targi. No i kaska zawsze się przyda.
OdpowiedzUsuńEch te polskie biura podróży. Ja z nich już w ogóle nie korzystam.
Pozdrawiam.
ps. Miło znowu móc wpaść do Ciebie. :)