Podobno ten kosmetyk był hitem dwie dekady temu, natomiast ja odkryłam go dopiero teraz :).
Zawiera innowacyjne magiczne pigmenty, które zmieniają kolor podczas wykonywania makijażu. Długotrwale koloryzuje. Posiada 60% składników nawilżająco-ochronnych. Nietypowe odcienie pomadki (żółty, zielony, niebieski…) dostosowują się do naturalnego koloru ust dając niepowtarzalny efekt niezwykle trwałego makijażu w różnorodnych odcieniach różu. Dostępna w 7 kolorach: żółta - jasny róż, brązowa - amarantowy, zielona - przydymiony róż, niebieska - jasny wrzos, szara - róż, fioletowa - intensywny wrzos, bordowa - nasycony róż.
O pomadce dowiedziałam się przypadkiem, a opis, niska cena i pozytywne recenzje zaciekawiły mnie na tyle, że zdecydowałam się na zakup. Na ręce wszystkie odcienie wyglądały bardzo podobnie, więc miałam problem z wyborem koloru, ale ostatecznie postawiłam na numer 7. Okazało się, że był to strzał w 10 - świetnie podkreśla barwę moich ust, lekko je przyciemnia i ożywia.
Pomadka jest dość sucha i ma zwarta konsystencję, jednak to wcale nie utrudnia aplikacji. Rozprowadza się zaskakująco dobrze i równomiernie, a odcień jaki uzyskujemy jest intensywny, lecz wygląda bardzo naturalnie. Kolor nie znika z ust praktycznie przez cały dzień i absolutnie nie waży się w kącikach. Delikatnie blednie po kilku godzinach, ale nawet podczas jedzenia i picia dzielnie się trzyma. Do zmycia kosmetyku przyda się dobry produkt do demakijażu (micel Bourjois działa), bo samą wodą go na pewno nie usuniemy. Pomadka daje matowe wykończenie, więc najlepiej wygląda pokryta transparentnym błyszczykiem (na przykład „Lip Shine”z H&M).
Myślę, że szminka sprawdzi się nawet w największe upały, bo zupełnie jej nie czuć na ustach. Producent obiecuje, że kosmetyk posiada właściwości nawilżające, jednak nie jestem w stanie tego potwierdzić. Jedno jest pewne – nie wysusza. W pomadce nie pasuje mi jedynie jej dość intensywny, mydlany zapach. Dzięki Bogu szybko się ulatnia i jest wyczuwalny wyłącznie podczas aplikacji.
Myślę, że szminka sprawdzi się nawet w największe upały, bo zupełnie jej nie czuć na ustach. Producent obiecuje, że kosmetyk posiada właściwości nawilżające, jednak nie jestem w stanie tego potwierdzić. Jedno jest pewne – nie wysusza. W pomadce nie pasuje mi jedynie jej dość intensywny, mydlany zapach. Dzięki Bogu szybko się ulatnia i jest wyczuwalny wyłącznie podczas aplikacji.
Podsumowanie:
- bardzo tani (ok. 10zł) i wydajny produkt
- solidne opakowanie
- łatwa aplikacja (wystarczy cienka warstwa)
- niesamowita trwałość, to największa zaleta tej pomadki - minimalnie ściera się w ciągu dnia; podczas picia nie zostawia śladów na szklance
- trudno przewidzieć jaki odcień uzyskamy, wszystko zależy od naturalnej barwy naszych ust
- mały wybór kolorów, wszystkie są do siebie bardzo podo0bne (same róże)
- okropny zapach, który kojarzy mi się z szarym mydłem
- podobno nawilża (nie sądzę), nie wysusza
Ocena: 8/10
* odejmuję punkty za mały wybór kolorów i niezbyt przyjemny zapach


Już wysłałam zaproszenie. :) Śliczny kolor. :)
OdpowiedzUsuńsłyszałam dużo dobrego o kosmetykach tej firmy, ale nigdzie nie umiem ich zlokalizować ;)
OdpowiedzUsuńKiedys to był czasowy produkt/firma teraz widze znowu się pijawia
OdpowiedzUsuńAle czad, może jak gdzieś znajdę to sobie sprawię;D
OdpowiedzUsuńkolejny raz widzę zachwyty nad tą pomadką, więc może czas kupić? :)
OdpowiedzUsuńOstatnie zdanie mnie rozwaliło;D Ja się boję,że moje ciało się zmieni, moje życie podwróci do góry nogami, już nic nie będzie poukładane i po mojej myśli, a bardzo to lubię etc;) Napewno Ci się zmieni zdanie, jak znajdziesz kogoś odpowiedniego, mi się zmieniło;) Tzn.myślę,że wresazcie trafiłam na partnera, z którym te dzieci chcę mieć i wiem,że będę mogła na niego liczyć, to jednak wcale nie przyśpiesza podjęcia przeze mnie "tej" decyzji;) Chcę się jeszcze nami nacieszyć:)
OdpowiedzUsuńA co do ciucha to...zaspałam!! Wpadłam godz.po i po raz kolejny się upewniłam,że zawsze jak się spóźniam to na lepsze mi to wychodzi;P
jakoś nie używam pomadek ostatnio;)
OdpowiedzUsuńja tez nie trafiam na kosmetyki tej firmy
OdpowiedzUsuńpomadki Celii kojarzą mi się z moją babcią :) na lato faktycznie, to tylko pomadki - nie lubię uczucia jak błyszczyk klei się do wszystkiego :)
OdpowiedzUsuńa gdzie kupujesz te celiowe pomadki? bo ja mam jedną, którą bardzo lubię, ale dostałam ją w prezencie więc nie mam pojęcia gdzie ich szukać
OdpowiedzUsuńcelia jest genialna, ale faktycznie mało kolorów mają :)
OdpowiedzUsuńa co MCR to były były teenagers :)
ahhh :)
wow kolor cudny Zapraszam do mnie będę wdzięczna za komentarz ;*
OdpowiedzUsuńHahaha! Pamiętam, że miałam kiedyś, kiedyś taką pomadkę. Miałam może 12 lat i to było dla mnie "coś". Samą Celię tez kojarzę. Moja mam kupował przez długi czas tusz (i pomadki właśnie) tej firmy. Do czasu, aż pokazały się u nas te dobrze nam znane tusze, ze szczoteczkami/zakrętkami. Bo tusz kiedyś, kiedyś, nakładano grzebykiem, który należało co jakiś czas namaczać. :)
OdpowiedzUsuńCelię używała moja mama:) a co do Twojego poprzedniego wpisu, to kiedyś jechałam autobusem miejskim, siedziałam przed facetem od którego strasznie śmierdziało: potem, brudem, nieświeżym oddechem i czymkolwiek mogło, myślałam, że zwymiotuje jeśli się nie przesiąde. Głupia ja siedziałam do końca bo myślałam, że mu sprawię przykrość kiedy się przesiądę
OdpowiedzUsuńdodaję w sumie wszystko co mi w ręce wpadnie: sól, pieprz, oregano, paprykę ostrą, czosnek granulowany ;)
OdpowiedzUsuń;) ale akcja :) że niby pomaluję się na żółto, a i tak wyjdzie różowy? :D
OdpowiedzUsuńNieźle ;) jednak ja pomadki wszelkiej maści zjadam... także podaruję sobie. No i skoro zapach brzydki... kto mnie potem pocałuje? Nikt... i to dłuuuugo, bo trwale zostaje na ustach ;p
P.S. Atrevete :) hahaha :) ten Allen to jest niesamowity ;) ale to tak analogicznie można o mówieniu do siebie :) w końcu ktoś z kim można rozmowy na poziomie toczyć ;D
Atrevete :) a to znaczy, że kiedy ona się zmywa ta pomadka? :) już zostaje na wieki? ;D
OdpowiedzUsuń