17 października 2011

Perfekcyjny łuk

Do stworzenia tego wpisu zainspirowała mnie pewna nowinka kosmetyczka, o której usłyszałam stosunkowo niedawno, ale bardzo szybko się do niej przekonałam. Mam na myśli threading, czyli depilację brwi przy użyciu nitki.Metoda ta jest praktykowana od wielu lat w Indiach, Chinach i krajach arabskich, natomiast w Europie dopiero zaczyna być o niej głośno. Na początku wydawało mi się, że potrzeba wybitnych zdolności manualnych, sporo czasu i cierpliwości, aby nauczyć się tj techniki, jednak w rzeczywistości to bardzo proste!




Jakie są zalety nitkowania?
- zajmuje mniej czasu niż wyrywanie włosków pęsetą
- pozwala uzyskać równy, czysty łuk za jednym pociągnięciem
- nie boli tak jak woskowanie
- może być wykonane w przypadku każdego rodzaju skóry nawet bardzo wrażliwej lub z problemami dermatologicznymi
- nie podrażnia skóry, nie wywołuje alergii
- długość depilowanych włosków nie ma większego znaczenia, gdyż odpowiednio ustawiona nitka chwyta nawet te najcieńsze i najkrótsze
- po zabiegu zaczerwienienia znikają bardzo szybko
- tą metodą można depilować całą twarz, nie tylko brwi
- genialne rozwiązanie dla osób z bardzo obfitym owłosieniem na twarzy. Woskowanie może być dość ryzykowne i bolesne, wyrywanie włosków pęsetą męczące, a nitka poradzi sobie z wszystkim w kilka sekund



Zauważyłam także kilka wad tej metody, jednak jest ich znacznie mniej niż zalet:
- cena nitkowania w salonie kosmetycznym jest dość wysoka, ze względu na to, iż niewiele specjalistów w Europie ją praktykuje, dlatego zachęcam do zapoznania się z threadingiem w domowym zaciszu
- od ciągłego napinania nitki podczas depilacji mogę trochę boleć palce, ale znalazłam na to sposób - bawełniane rękawiczki)
- trudno samodzielnie wyrwać włoski znajdujące się u nasady nosa i czasami trzeba sobie pomóc pęsetą



Jak zacząć?
Wbrew pozorom do threadingu nie potrzebujemy żadnych profesjonalnych przyborów. Wystarczą nam:
- nożyczki
- bawełniana nitka (mocna)
- grzebyk do brwi
- cienkie rękawiczki
- opaska do włosów (przed przystąpieniem do zabiegu radzę dokładnie odgarnąć włosy z twarzy)


1. Ucinamy ok 50cm nitki, składamy na pół i związujemy końce.
2. W jednej ręce trzymamy supeł, a drugą ręką przekręcamy nitkę jakieś 6-7 razy uzyskując dwa trójkąty przypominające literę X. W miejscu złączenia tych trójkątów powinny powstać małe supełki - to dzięki nim za chwilę będziemy wyrywały włoski.
3. Jeden z trójkątów otwierany, a drugi pozostawiamy jak najmniejszy.
4. Przykładamy skrzyżowane nitki do skóry i w większym trójkącie umieszczamy przeczesane wcześniej włoski, których chcemy się pozbyć. Nie dociskamy nitki zbyt mocno do skóry.
5. Otwieramy mniejszy trójkąt jednocześnie zamykając ten większy. W tym momencie supełki zaczną się przesuwać po nitce wyrywając wszystkie włoski. Zawsze otwieramy trójkąt pod włos.
6. Warto zapamiętać tę regułę: podczas depilowania włosków nad łukiem brwiowym granicę depilowanego obszaru wyznacza dolna nitka większego trójkąta i na odwrót - gdy wyrywamy włoski pod łukiem, górna nitka większego trójkąta oddziela depilowany obszar od tego, który pozostanie nietknięty.

Wiem, że to brzmi dziwnie, ale może przygotowane przeze mnie schematy Wam pomogą:





 (zdjęcia można powiększyć)



Pewnie same obrazki oraz krótka instrukcja nie wystarczą, więc najlepszym rozwiązaniem będzie poszukanie odpowiedniego filmiku na youtube. Testując nową technikę depilacji korzystałam z tego materiału:





Ponieważ nie lubię i nie umiem regulować brwi pęsetą, jakiś czas temu częściowo przerzuciłam się na plastry. Nadal chwalę sobie tę metodę, jednak niedawno wosk przegrał ze zwykłą nitką. Woskowanie zawsze musiałam wykonywać przynajmniej 2-3 dni przed ważnym wyjściem, bo czasami skóra była po nim podrażniona. Po threadingu nie mam takiego problemu! Skóra dosłownie po 30 minutach  dochodzi do siebie, jest gładka, a zaczerwienienia znikają.



Co myślicie o tej metodzie depilacji?


Miałyście z nią do czynienia?


33 komentarze:

  1. miałam tak depilowane brwi w Egipcie. nie podobało mi się. wolę wosk.

    OdpowiedzUsuń
  2. o, nie słyszałam o takiej metodzie, heh ... hardcore :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja nie słyszałam o tej metodzie jak dla mnie trochę skomplikowana i chyba bym sobie sama nie poradziła :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Słyszałam o tym kiedyś,ale ja nie mam cierpliwości nawet do pęsety i muszę chodzić do kosmetyczki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Słyszałam o metodzie, choć bez technicznych szczegółów. Jednak nie wydaje mi się, żebym sama miała cierpliwość bawić się w ten sposób. Chociaż - z samej ciekawości może przynajmniej spróbuję kiedyś:)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja o tej metodzie słyszałam już dość dawno, kilka razy próbowałam, ale sama sobie nie potrafie tego dobrze zrobić... więc wolę tradycyjnie pęsetę:p

    OdpowiedzUsuń
  7. Pierwszy raz słyszę o takiej metodzie, ale muszę powiedzieć, że mnie zqaintrygowała. Do tej pory w celu regulacji brwi używałam tylko pęsety.

    OdpowiedzUsuń
  8. slyszalam o tym,ale sama w zyciu nie zrobie. kosmos jakis :P

    OdpowiedzUsuń
  9. a ten blyszczyk w tubce jest mega gesty :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawa sprawa. Znając mnie, pewnie i tak by mi nic z tego nie wyszło ale powiem o tym swojej kosmetyczce. Jeśli wprowadzi dzięki mnie nową metodę, zażądam dożywotniej zniżki na regulację brwi :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wygląda kosmicznie... Ja nie mam problemów z pęsetą, wystarczy raz zrobić porządny kształt, a potem tylko usuwać to co wyrasta i po sprawie:)

    OdpowiedzUsuń
  12. jej, ciekawe, nie powiem, pierwsze słyszę ; )
    chyba zapytam u kosmetyczki o szczegóły!

    OdpowiedzUsuń
  13. wyrywanie brwi jest chyba najnudniejszą czynnością świata - nienawidzę :)

    o nitkowej metodzie słyszałam, ale ja mam dwie lewe ręce więc pewnie bym siebie tym uszkodziła prędzej niż wyrwała choć jedną brew ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  15. słyszałam o tym ale nigdy nie kozrystałam!!!! ja mam bardzo "Trudne brwi" nigdy sama ich nie ruszam a i kosmetyczki maja problem najczescniej robia woskiem a potem poprawki peseta ale tak jak Ty pokazujesz nigdy i chyba bym sie ja nie odważyła :)

    OdpowiedzUsuń
  16. ja tez myslałam że to trudne ale wczoraj po tej instrukcji sprobowałam- świetnie! co prawda brwi mam dość regularne więc pęseta mi wystarcza ale na mój zimowy wąsik nitkowanie jest idealne;-))

    OdpowiedzUsuń
  17. pierwsze słyszę. Wypróbuje jak będę miała więcej czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  18. ooo no to mnie zaciekawiłaś... nie znałam tej metody i może odważę się spróbować kiedy będę miała więcej czasu? ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. w jednym z centrów handlowych Azjatki zajmują się tą metodą wygląd a to dość dziwnie kiedy kobieta siedzi na fotelu i ma nitką coś robione przy brwiach baardzo energicznie:) ale kolejki są więc i jest zainteresowanie

    OdpowiedzUsuń
  20. Bez problemu mogę zostawić Sojera samego w domu. Oczywiście jest mu smutno, gdy widzi, ze wychodzę bez niego (a juz w ogóle gdy wychodzę razem z W.) . Samotność przede wszystkim spędzam śpiąc z moim kapciem. Dodatkowo (ale to w dzień) umila sobie czas gapiac sie przez okno :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Justyna, powiedz jaki wosk używasz do depilacji brwi i gdzie go kupujesz? Kiedyś w nIemieckiej tv widziałam,ze veet ma takie plastry ale w pl sklepach ich nie znalazłam. Moze Ty mi pomożesz? :)

    OdpowiedzUsuń
  22. To wygląda strasznie :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Musiałabym na prawdę sporo zarabiać żeby nie było mi żal wydać 300 zł na perfumy:) A skoro wogóle nie zarabiam więc trzeba się czymś ratować:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Kawowy jest super to prawda, ja sobie mieszam z olejem śliwkowym albo z alg taką kawę , kiedyś z żelem do mycia mieszałam.
    Próbowałam tak regulować brwi ale nic mi z tego nie wyszło, chyba jak to się mówi mam marchwiane łapy :P

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo przydatny post ;) super :) Pozdrawiam i zapraszam do mnie w wolnej chwili ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. To moja Oliwka miała skracaną grzywkę, żaden majątek ale to nie znaczy że można odwalać manianę. Ścinanie zajęło może 2-3 minuty a robiła to maszynką do ścinania włosów, taka samą jak np. ja obcinam mężowi włosy. I na koniec może dwa ruchy nożyczkami i tyle, beznadzieja. A zapisana jestem do niej z okazji zbliżającego si,ę wesela. Ale żadnych upięć, chcę tylko mieć grube loki zrobione lokówką:) może nie będzie tragedii:)

    OdpowiedzUsuń
  27. taka stłuczka to musi być ogromny stres, nawet nie chcę myśleć o groźniejszych wypadkach;/

    OdpowiedzUsuń
  28. Tabliczki były sprzedawane na stoiskach z pamiątkami. Ale widziałam je tylko w Cordobie.

    ;)

    Dzięki za tłumaczenie. Obstawiałam taką wersję ale nie znając języka nie chciałam zgadywać :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Na wiszaco będę suszyć i prasowanie nie będzie potrzebne:)

    OdpowiedzUsuń
  30. pierwsze slysze o takiej metodzie,ale przyznaje ze b.mnie zaciekawila :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Z tego samego poowdu lubię swój napięty grafik, nie mam czasu, by zastanawiać się nad tym wszystkim, gdybym miała chyba wpadłabym w depresję:/ A siostra póki co nie pracuje i nie jestm pewna czy mogę na nią liczyć niestety.

    OdpowiedzUsuń
  32. Hmmm a nie chciałabyś powiększyć swojej kolekcji? Bo ja mam długopisów mnóstwo, to raczej nie zbieractwo a lata poszukiwań długopisu idealnego (najlepiej pisze mi się grubymi, takimi jak ten z fotki, kupiony we Flo). Tak więc w domu zalegają mi dziesiątki długopisów i nie bardzo wiem, co z nimi zrobić:)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ta metoda jest bardzo popularna w UK - tansza i szybsza od woskowania. Kobietki bardzo sobie ja chwala. Tez, jak u Marty, mam taka specjalistke, ktora ma fotel na srodku korytarza w centrum handlowym i zawsze ma kogos chetnego :)

    OdpowiedzUsuń