3 kwietnia 2010

Duża noc w pościeli


Święta, święta, a ja o nich nie pamiętam…
Wytężam umysł, zaciskam z całej siły wszystkie mięśnie, maksymalne skupienie, wysokie ciśnienie i nic nie czuję. Nie czuję tych świąt, no nie i już! Paradoksalnie, rok temu, będąc na drugim końcu Europy, samiuśka jak ten biedny paluszek-leniuszek, bardziej czułam świąteczną atmosferę niż teraz. Rok temu zabrakło drożdżowej babki, bo w kuchni nie było piekarnika (ani czajnika! kpina, prawda?). Nie było pisanek, koszyczka, kurczaczków, białej kiełbasy, śledzia, barszczu, mazurka, rzeżuchy, baranka, czekoladowego zająca, a i tak było bardziej świątecznie niż teraz. Za to była kolacja na 26 osób, i śmigus dyngus jakiego jeszcze nie było też był, co wywołało panikę wśród Francuzów,.I było czerwone wino na dywanie (duuużo czerwonego wina), o ile wino za 1,16 ojro to też wino, które zapewne do tej pory tam spoczywa, gdyż z beżowego włosia ciężko schodzi ;]. I byli Cyganie, a właściwie jeden rozwścieczony, który w rzeczywistości żadnym Cyganem nie był, ale oficjalna wersja brzmi właśnie tak i tego się trzymajmy. I jeszcze dziura wielkości małego garnka w drzwiach wejściowych, przez które i tak nikt nie wchodził, i spadająca lampa, skaczący wizjer i nie pamiętam co jeszcze. To była WIELKA NOC!
* Swoją drogą będąc w V. miałam wrażenie, że Hiszpanie nie obchodzą świąt… Zero ozdób w sklepach i reklam w telewizji, brak specjalnych przygotowań, pustki w mieście (90% ludzi wyjeżdża na wakacje podczas „świętego tygodnia”, który u nich trwa prawie dwa :P), pogoda jak w lipcu… Gdybym nie zerknęła do kalendarza, w życiu bym nie pomyślała, że zbliża się jakieś wyjątkowe święto!

A w tym roku… Babka się spaliła, jednak sernik niestety wyszedł zajebisty, co przyczyni się do mojego transferu do kolejnej kategorii wagowej, koguciej… Dzięki Bogu po niej następuje piórkowa, potem wciąż lekka, jednak za żadne skarby nie chcę jej osiągnąć! Chętnie pozostanę muszką… Poza sernikiem w lodówce czeka na mnie jeszcze jeden wróg - ciasto na orzechowym spodzie z waniliowym kremem, biszkoptami, brzoskwiniami, znowu kremem i znowu orzechowym, tym razem nie spodem, a wierzchem. Uroczo brzydkie, niebywale dobre, nieprzyzwoicie kaloryczne. O ile w przypadku brownies, blondies, muffinek, tiramisu czy innych czortów tortów mam świadomość, że kalorie po prostu w nich są, to w przypadku tego ciasta, dosłownie widzę, jak kalorie po nim skaczą i mnożą się w oczach :). Uwierzcie mi, że jest pyszne, wygooglujcie „korę orzechową”, upieczcie ją, tylko delicje koniecznie zastąpcie zwykłymi biszkoptami!



Życzę Wam DUŻEJ, WIELKIEJ NOCY :D


22 komentarze:

  1. wesołych słonecznych świąt i smacznego jajka zyczy kiwi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ¡Te quiero! Tu blog! y todo!
    vestido es hermoso! Te ves muy bien!
    je je je je ...

    besos y abrazos

    OdpowiedzUsuń
  3. śliczna sukieneczka!! wesołych świąt, ps Szkoci tez nie obchodzą

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też kompletnie nie czuję świąt i całkiem mi z tym dobrze. Mimo wszystko wesołych:)

    OdpowiedzUsuń
  5. mnie się podoba druga opcja :)
    Wesołych Świąt! i nie żałuj sobie serniczka ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wesołych Świąt! :* p.s. kiecka fajna! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A za cholerę nie będę googlać kory orzechowej, mowy nie ma, mnie już po samym przeczytaniu Twoich zachwytów przybyło ze dwa kilo;)
    Mimo wszystko - wielkiej wielkiej nocy;)

    OdpowiedzUsuń
  8. no niezłe, te Twoje poprzenie Święta :) a sukienka mnie się podoba. Wesołych Świąt :)

    OdpowiedzUsuń
  9. babka sie spaliła, troche makabrycznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. bo klikaj w bzu a nie w kasie! mam dwie poczty i zaleznie od teog na której jestem zalogowana tak mi koemntuje, klyykaj w bzu maleńka

    OdpowiedzUsuń
  11. no niestety za granicą bywa różnie- to moja trzecia Wielkanoc w Holandii i chyba będzie najlepsza...
    zdrowych, pogodnych :*

    OdpowiedzUsuń
  12. radosnych Świąt :)

    OdpowiedzUsuń
  13. słodkie te kwiatuszki, noś ze skórzaną kurtką i trampkami:)

    nie gotuję niczego wymyślnego, bo dopiero się uczę, ale póki co wszystko wyszło rewelacyjnie:)))) myślę nad zakupem jakiejś porządnej książki kucharskiej:)

    OdpowiedzUsuń
  14. ja chciałam miec dzieci :D? no co Ty !!! w przyszlosci tak,ale nie zebym jakos bardzo ich pragnela :PPP

    OdpowiedzUsuń
  15. ale straszysz!!:P jak zobaczylam slowo posciel w tytule to juz bylam pewna ze znow posciel profesora;P a tu o takich pysznosciach, tak mi sie chce jakiegos domowego ciasta:))))sukienka boska, w obu zestawach, nos koniecznie!! jak nie to mi oddaj, o ile schudne 20kg by wygladac jak Ty;)

    OdpowiedzUsuń
  16. to ile Ty juz schudlas ze JESZCZE 2 kg chcesz? ja oczywiscie z 20 przesadzilam, wtedy to bym byla mniej jak 50, bleeeee;( moje swieta sa nudne i smutne, siedze sama i dumam jakie pysznosci babcia serwuje;(

    OdpowiedzUsuń