Do stworzenia tego posta zainspirował mnie filmik popularnej vloggerki, która w swoim najnowszym nagraniu zachęcała widzów do wzięcia udziału w pewnym przedsięwzięciu. Zasady są bardzo proste, zadanie wybierasz sobie sama, a na jego realizację masz 7 dni. Misja polega na przełamaniu strachu i zrobieniu czegoś, czego się boisz. W końcu najgorszy jest lęk przed działaniem, a nie samo działanie, prawda? Stojąc w miejscu i tylko czekając problem nie zrobi się mniejszy, a wręcz może się pogłębić.
"80 percent of success is just showing up" (Woody Allen)
To nie musi być od razu skok na bungee albo podróż z Gdańska do Zakopanego na deskorolce. Bądź odważna i postaraj się spełnić jedno ze swoich marzeń lub zrób coś, co od dawna Cię męczy i nie pozwala zasnąć. Opuść na chwilę swoją strefę komfortu (obszar, w obrębie którego czujesz się swobodnie) i działaj! Kupiłaś pomarańczowe rurki w zielone paski i ich nie nosisz, bo boisz się złośliwych komentarzy koleżanek? Podoba Ci się nowy sąsiad z piętra, ale wstydzisz się do niego zagadać? Na szafie siedzi pająk, którego boisz się dotknąć? Chcesz zrezygnować ze świetnej imprezy, bo nie znasz większości gości? A może właśnie Ci się przypomniało, że jakiś miesiąc temu włożyłaś do torebki kanapkę, która pewnie już dawno spleśniała i nawet nie chcesz sprawdzać jak wygląda? :) Na pewno znajdziesz coś dla siebie :)
Nie musiałam szukać po kątach spleśniałych kanapek ani rozglądać się za przystojnymi sąsiadami, gdyż misja sama do mnie przyszła, a konkretnie pojawiła się w szarej kopercie jako list polecony z biblioteki. Nie oddałam książki, która prawdopodobnie gdzieś się zawieruszyła podczas przeprowadzki. Jutro czeka mnie przekopywanie kilku kartonów na strychu z bonusem w postaci walki z licznymi pajęczynami i ich mieszkańcami, a w poniedziałek rano stanę oko w oko z panią bibliotekarką o aparycji królewny Fiony po transformacji. Wish me luck.
A oto misja numer dwa. Bilet już mam :)

Przyłączysz się? Jeśli chcesz wziąć udział w zabawie wystukaj w komentarzu "WCHODZĘ W TO!", a po tygodniu napisz czego udało Ci się dokonać :)
Pamiętam o tagach, niedługo na nie odpowiem :)

Wchodzę w to!
OdpowiedzUsuńtą kanapką mnie rozwaliłaś :)
OdpowiedzUsuńdokąd ten bilet? ^^
hmm a ja nie mam nic takiego :P jedyne rzeczy, ktore chce zrobic, a nie moge spowodowane sa brakiem funduszy,a nie odwagą ;)
OdpowiedzUsuńdokąd masz ten bilet :>?
Ja mam jak Magda.. Chociaż jutro jest dzień otwarty na mojej siłowni. Nie mam kasy na karnet choć jutro jest sporo tańszy niż normalnie..No i jutro wszystko jest darmowe min Zumba. Poszłabym, ale nie mam w czym ćwiczyć i chyba się boję, że będę jak zwykle- słoń w składzie porcelany ;-) Bo ja głucha jestem.. I rytm gubię ;-) Dlatego tak nie lubię aerobicu..
UsuńNie żartuj, że nie masz w czym ćwiczyć! Legginsy i długi t-shirt wystarczą :) Też nie jestem typem sportowca, wiele rzeczy mi nie wychodzi, ale na aerobik chodziłam Nie gadaj głupot i idź do klubu, najwyżej staniesz w ostatnim rzędzie. Nie pożałujesz! Pamiętaj, ze podczas takich zajęć każdy jest skupiony na sobie, a nie na pozostałych babkach, więc jedyną osobą, która będzie na Ciebie zerkała jest instruktorka :) Czytałaś artykuł o zumbie w najnowszym TS?
UsuńNie chyba nie czytałam. Wiesz co jak dzisiaj w euforii przeczytałam o tym dniu otwartym to się zapaliłam.. Ale teraz okazało się, że nie mam żadnych legginsów!!! Te w których ćwiczyłam to znosiłam po domu- mam wybarwioną plamę od domestosa i wieeeelką dziurę od kroku w dół.. Miałam właśnie kupić nowe, ale wszelkie nadwyżki pochłonął remont :< Załamka :<
OdpowiedzUsuńwchodze!!! Beti dala mi pomysl - ide za chwile na maraton zumby, gdzie nikogo nie znam, bo to nowy klub... nie cierpie nowych miejsc i anonimowego tlumu, gdzie czuje sie niepewnie:( ale ide sie dobrze bawic! o ile beda jeszcze wolne miejsca...
OdpowiedzUsuńimpossible is nothing.
OdpowiedzUsuńja moją strefę komfortu porzuciłam dość spontanicznie ponad rok temu, rzucając pracę i przeprowadzając się do obcego w sumie miasta, nie mając żadnego konkretnego planu. jak na razie jakoś żyję ;)
a teraz jestem w trakcie pewnego "pierwszego razu", do którego zbierałam się i zbierałam i w końcu podjęłam wyzwanie. ale pochwalę się jak będzie czym :D
Hmmmm no i zabiłaś mi ćwieka, nie wiem czy mam coś takiego...
OdpowiedzUsuńskok na bungge to przyjemność,a nie wyzwanie;)chetnie bym znowu to zrobiła;))
OdpowiedzUsuńsuper pomysł i chyba...wchodzę w to:)))))dam znać za tydzień;)
Genialna sprawa! Jednak czy w to wchodzę to jeszcze sie zastanowię ;DD
OdpowiedzUsuńzainspirowałaś mnie ...
OdpowiedzUsuńahahahah podobnie :D
OdpowiedzUsuńjestem zadowolona z podkladu :)
szukam szukam i nie wiem...
OdpowiedzUsuńbilet dokąd?
OdpowiedzUsuńwłaśnie mam to samo pytanie bilet dokąd ????ja tak właśnie ostatnio zadziałałam i strzeliłam okropną gafę !!!! bo chyba za bardzo impulsywnie i teraz mi cholernie głupio....:) napisałam sprostowanie na blogu w komentarzach o Ally bo już kilka osob pytało :)
OdpowiedzUsuń